Towarzyszący prezydentowi podczas wizyty w Macedonii Północnej szef BPM przekazał dziennikarzom, że Andrzej Duda rozmawiał w czwartek z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem o sytuacji na wschodniej granicy UE oraz scenariuszach pomocy migrantom.

"Oba kraje - Polska i Francja są jednoznaczne w ocenie przyczyn tego, co się stało (...). Kryzys jest wywołany przez Alaksandra Łukaszenkę, przez jego reżim, który sprowadza ludzi do siebie" - mówił prezydencki minister.

Reklama

Podkreślił, że Polska jest za udzielaniem pomocy migrantom, ale - zastrzegł - pomoc ta ma być udzielana na Białorusi. "Pan prezydent zaoferował również to, że konwoje, których Białoruś nie chce przepuścić mogą zostać oddane organizacjom międzynarodowym, takim jak Biuro Wysokiego Komisarza ds. Uchodźców, czy Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji. Jesteśmy gotowi na to, żeby świadczyć pomoc ludziom, którzy popełnili błąd, zostali oszukani i są niejako używani przez reżim i stali się ofiarami tego, co zrobił Alaksander Łukaszenka" - powiedział Kumoch.

Również w czwartek prezydent rozmawiał z prezydentem Litwy Gitanasem Nausedą. "Te rozmowy są bardzo częste. Obaj prezydenci konsultują się na bieżąco, ponieważ zarówno Polska, jak i Litwa padły ofiarą niespotykanego do tej pory ataku hybrydowego. Oba kraje są w pełni solidarne, zdają sobie sprawę, że jeden stawia opór i drugi stawia opór czemuś, co w historii Europy było do tej pory niespotykane" - podkreślił szef Biura Polityki Międzynarodowej.

Kumoch został zapytany o niedawną rozmowę kanclerz Niemiec Angeli Merkel z Łukaszenką. "Tutaj ocena Polski jest jednoznaczna: Polska uważa, że Alaksandr Łukaszenka - który nie jest uznanym międzynarodowo prezydentem Białorusi i utrzymał się przy władzy dzięki rażącemu fałszerstwu wyborczemu i stłumieniu pokojowych manifestacji - nie jest żadnym partnerem do rozmów" - oświadczył.

"(Łukaszenka) nie jest naszym zdaniem prezydentem Białorusi. Poza tym, nie możemy się spodziewać, aby Alaksander Łukaszenka i jego reżim w jakiejkolwiek sprawy dotrzymywali słowa, więc wszelkie ustalenia będą niewiarygodne. A po trzecie, nie rozmawia się mając naprzeciwko siebie człowieka, który trzyma kilka tysięcy ludzi jako zakładników w swoich próbach negocjacji" - ocenił Kumoch.

Przyznał, że rozumie potrzebę deeskalacji sytuacji i motywy, którymi kierują się niektórzy zachodni politycy. "Z tym, że to są motywy, które naszym zdaniem prowadzą na manowce" - dodał.

"Uznanie za prezydenta kogoś, kto sfałszował wybory i uzyskał uznanie tym, że sprowadził kilkanaście tysięcy ludzi, jego reżim ich oszukał, wziął od nich pieniądze, przepycha ich przez granicę, naraża ich życie na śmierć byłoby po prostu kapitulacją moralną Europy i upadkiem wartości, na których jest zbudowana UE" - ocenił szef BPM.

Kumoch mówił też o wizycie prezydenta na Bałkanach Zachodnich. Przyznał, że początkowo wizyta miała być wyrazem wsparcia dla ambicji europejskich Czarnogóry i Macedonii Północnej. "Natomiast przekształciła się w wizytę ściśle poświęconą bezpieczeństwu. Oba kraje są naszymi sojusznikami z NATO i oba kraje zdają sobie sprawę z tego, co to są zagrożenia hybrydowe" - podkreślił Kumoch.

Jak mówił, prezydent chce poznać perspektywy Czarnogóry i Macedonii Północnej, czy w obliczu kryzysu hybrydowego możliwe jest jego rozszerzenie na inne państwa regionu. "Nie przyjechaliśmy prosić o pomoc, przyjechaliśmy spytać, czy my możemy w jakikolwiek sposób pomóc i przeciwdziałać zagrożeniom" - dodał.

Kumoch zapowiedział, że w piątek, podczas politycznych rozmów z władzami Macedonii Północnej, prezydent wyrazi poparcie dla aspiracji unijnych tego kraju.

Pytany o krytyczne oceny wizyty prezydenta na Bałkanach w czasie kryzysu na polsko-białoruskiej granicy, Kumoch stwierdził, że rozumie, iż "opozycja jest od tego, żeby krytykować". "Natomiast bardzo jasno pan prezydent powiedział o tej wizycie: nie będziemy dostosowywać swojej agendy międzynarodowej do reżimu Łukaszenki. Nie będzie Łukaszenka nam mówił, co mamy robić i nie będzie na pewno wywoływał w Polsce paniki, bo powodu do paniki nie ma. Nasza granica jest należycie strzeżona" - powiedział Kumoch.