Sprawa dotyczyła zadłużonej kobiety, wobec której wszczęto postępowanie egzekucyjne, by odzyskać dla wierzycieli należne im pieniądze. Następnie kobieta złożyła wniosek o ogłoszenie upadłości konsumenckiej. W związku z tym dotychczasowe działania komornika zostały wstrzymane, a postępowanie egzekucyjne umorzone. Jednocześnie wierzyciele stracili możliwość szybkiego zaspokojenia swoich roszczeń i byli zmuszeni oczekiwać na zakończenie postępowania likwidacyjnego. Po dwóch latach działań syndyka sprawa zmierzała ku końcowi. Wówczas, jak stwierdził sąd, kobieta ponownie podjęła działania zmierzające do uchronienia swojego majątku – złożyła wniosek o umorzenie postępowania upadłościowego. Zgodnie z przepisami prawa upadłościowego sąd decyduje o zakończeniu procedury likwidacyjnej na życzenie zainteresowanego. Nie można tego jednak robić w sytuacji, gdy na tej decyzji mieliby stracić wierzyciele.
Sąd I instancji, kierując się dobrem wierzycieli, odmówił umorzenia postępowania upadłościowego. Kobieta nie zgodziła się z tą decyzją i wniosła zażalenie, twierdząc, że w praktyce nie może dowolnie dysponować swoim majątkiem, zatem interesy jej wierzycieli nie są zagrożone. Według niej odmowa była niezasadna. Żadna część majątku nie została jeszcze zlicytowana, a to – jak twierdziła kobieta – powodowało, że nikt nie będzie poszkodowany.
Dziennikarz DGP. W dziale „Firma i Prawo” oraz „Prawnik” pisze o problemach, z którymi borykają się przedsiębiorcy i konsumenci m.in. w branży farmaceutycznej, spożywczej, rolnej i odpadowej. Śledzi spory kredytobiorców z bankami oraz opisuje zmiany w prawie spółek. W „Magazynie na Weekend” przygląda się sztuce, zwłaszcza tej współczesnej oraz podejściu państwa do dziedzictwa kulturowego.
Absolwent prawa na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego oraz psychologii na Wydziale Psychologii UW.
