Radosny dzień dla prezesa NBP, ale nie dla złotego [KOMENTARZ]

Adam Glapiński objaśnia dużą obniżkę stóp ze środy: Zrobiliśmy to, co było zaległe. Gdybyśmy byli ryzykantami, moglibyśmy obniżać stopy trzy miesiące temu.

Zaskakujące wyjaśnienia prezesa NBP

W zaskakujący sposób Adam Glapiński, prezes Narodowego Banku Polskiego, wyjaśnił, że obniżając stopy procentowe, Rada Polityki Pieniężnej uwzględniła warunki wskazane przez Glapińskiego w lipcu, czyli inflacja poniżej 10 proc. i perspektywa jej dalszego spadku.

Mamy radosny dzień. Inflacja jest jednocyfrowa, tak samo dziś, jak i wczoraj, gdy podejmowaliśmy decyzję o obniżce stóp – powiedział na tradycyjnej konferencji po posiedzeniu RPP. Według niego oznacza to, że przeszliśmy z okresu wysokiej inflacji do inflacji umiarkowanej. – A pod koniec roku zbliżymy się do inflacji pełzającej – stwierdził.

Skąd stwierdzenie prezesa? Według niego nie ma na rynku ośrodka, który nie spodziewałby się spadku inflacji we wrześniu do ok. 8,6 proc., co oznacza, że w pierwszym tygodniu tego miesiąca musiała spaść poniżej 10 proc.

Ostatnie oficjalne dane – wstępny szacunek Głównego Urzędu Statystycznego za sierpień – wskazują, że 12-miesięczna inflacja wynosi 10,1 proc.

Stopy procentowe

RPP zaskoczyła rynek, obniżając główną stopę z 6,75 proc. do 6 proc.

- Stopy już za chwilę staną się realnie dodatnie, bo na koniec roku inflacja może już wynosić tylko 6 proc. Realna stopa to już jest zamrażanie na kość, całkowicie nielogiczne, sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem. Naszym zadaniem nie jest zamrozić inflacji na śmierć i wtedy będzie jak na cmentarzu – powiedział. Według niego chodzi o to, by nie doszło do wzrostu bezrobocia, które obecnie należy do najniższych wśród krajów Unii Europejskiej.

Glapiński podkreślał, że w ostatnich pięciu miesiącach poziom cen prawie się nie zmienił.

Czy stopy będą jeszcze obniżane? – Zrobiliśmy dostosowanie i obserwujemy sytuację. Zrobiliśmy to, co było zaległe, a nie mogliśmy zrobić, bo nie było pewne, czy inflacja będzie spadać – tłumaczył szef NBP. – Gdybyśmy byli ryzykantami, moglibyśmy przyjąć takie stanowisko trzy miesiące wcześniej – dodał.

Sytuacja w gospodarce

Glapiński Zaznaczał, że decyzje będą uzależnione od sytuacji w gospodarce. Ta zaś nie zapowiada się korzystnie. Według szefa NBP wzrost gospodarczy w całym 2023 r. może wynosić ok. zera.

– Jeśli inflacja będzie szybko zmierzać w kierunku 5 proc., to stopy procentowe będą obniżane – mówił Adam Glapiński.

W trakcie konferencji prezesa pogłębiło się rozpoczęte dzień wcześniej wyraźne osłabienie złotego. W środę – po decyzji RPP – euro podrożało o ok. 7 groszy, do 4,57 zł. W czwartek – w trakcie wypowiedzi szefa NBP – kurs doszedł do 4,62 zł. To najwięcej od kwietnia br. Kurs dolara wynosił w szczytowym momencie prawie 4,33 zł wobec 4,2 zł dwa dni wcześniej. Słabość złotego to efekt oceny rynku, że bank centralny dopuszcza utrzymywanie się inflacji powyżej celu ustalonego na poziomie 2,5 proc. +/1 1 pkt proc.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: DGP/forsal.pl
Łukasz Wilkowicz
Łukasz Wilkowicz
Zastępca redaktora naczelnego DGP. Pisze głównie o finansach, chętniej o fuzjach i wynikach banków niż o oprocentowaniu depozytów i kredytów. Drugi ulubiony temat: makroekonomia.
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraRadosny dzień dla prezesa NBP, ale nie dla złotego [KOMENTARZ] »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj