Zawiadomiono prokuraturę ws. ARP. Budka: To kolejna "stajnia Augiasza"

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
5 czerwca 2024, 11:55
Temida, sąd, sprawiedliwość
Zawiadomiono prokuraturę ws. ARP/Shutterstock
Agencja Rozwoju Przemysłu to kolejna "stajnia Augiasza", za rządów PiS zatrudniano tam na fikcyjne etaty, gdzie średnia pensja wynosiła 30 tys. zł brutto - mówił w środę w Studiu PAP b. szef MAP Borys Budka (KO). Dodał, że złożono już zawiadomienie do prokuratury.

Wstępne wyniki kontroli w Agencji Rozwoju Przemysłu

Budka w środę w Studiu PAP potwierdził wtorkowe, nieoficjalne doniesienia portalu Wirtualna Polska o wstępnych wynikach kontroli w Agencji Rozwoju Przemysłu. Kontrola miała wykazać tworzenie "fikcyjnych działów z osobami zatrudnionymi na wysokie pensje tuż przed wyborami" a także "niegospodarnością i wydatkami bez pokrycia" w tle.

Były minister aktywów państwowych powiedział, że ARP to "kolejna stajnia Augiasza" pozostawiona po rządach PiS. "Nowy zarząd wziął się za porządki i trupy wypadają z szaf" - dodał.

Fikcyjne etaty i wysokie wynagrodzenia w ARP

W kwestii zatrudniania w ARP - mówił Budka - w czasie, "gdy PiS wiedział, że przegrywa wybory i musi oddać władzę, tworzono fikcyjne etaty, fikcyjne działy". "To były osoby zatrudniane jak na polskie warunki za olbrzymie wynagrodzenia (...) średnia płaca na fikcyjnych stanowiskach wynosiła 30 tys. zł brutto" - dodał.

Umowy, jak wynika z informacji Budki, były zawierane nawet z sześciomiesięcznym okresem wypowiedzenia, a klauzule przewidywały wysokie odprawy. "To była zmiana schematu organizacyjnego (ARP) tylko po to, żeby wcisnąć swoich kolesi, to była taka +last minute+ na wyciąganie z kasy państwa" - powiedział Budka.

Proceder przed i po wyborach 2023

Poinformował, że proceder ten trwał przez kilka miesięcy przed jesiennymi wyborami w 2023 r., a także zaraz po wyborach, kiedy było już wiadomo, że PiS odda władzę.

"Sprawa dotyczy chyba kilkudziesięciu osób na fikcyjnych etatach. Zarząd agencji złożył doniesienie do prokuratury, bo w ocenie menedżerów mogło dojść do popełnienia przestępstwa, działania na szkodę spółki. To już muszą wyjaśnić organy ścigania" - powiedział b. szef MAP.

Dodał, że wśród osób zatrudnionych na fikcyjne etaty miały być "bardzo ciekawe nazwiska". "Nie jestem uprawniony do mówienia, ale to nazwiska powiązane z politykami PiS-u" - zaznaczył.

autor: Adrian Kowarzyk

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj