Blokowanie treści w internecie. Eksperci alarmują, minister podaje dalsze szczegóły

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
14 stycznia 2025, 12:19
Cenzura
Blokowanie treści w internecie. Eksperci alarmują, minister podaje dalsze szczegóły/Shutterstock
Regulamin blokowania treści w internecie będzie zależał od prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE) - wskazał w poniedziałek minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski, odnosząc się do projektu noweli ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji (KRRiT) postrzega go jako rażące naruszenie konstytucyjnych gwarancji wolności słowa.

Blokowanie treści w internecie

Ministerstwo Cyfryzacji opublikowało projekt nowelizacji ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, który wdraża unijne rozporządzenie - . Projekt wprowadza procedurę, która ma umożliwić prezesowi rozstrzyganie, czy zablokować nielegalne treści w internecie, co ma się dziać bez udziału sądu i wiedzy autorów wpisów. Według projektu Prezes UKE będzie wydawał decyzje w postępowaniu trwającym od 2 do 21 dni. W ocenie ekspertów cytowanych przez "Dziennik Gazeta Prawna", który jako pierwszy nagłośnił sprawę,

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji w poniedziałek wystosowała oświadczenie, w którym "stanowczo protestuje przeciwko zapowiedziom ograniczenia wolności słowa w Polsce". "Takie działania stanowią rażące naruszenie konstytucyjnych gwarancji wolności słowa, zapisanych w art. 54 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, który jednoznacznie zakazuje cenzury. KRRiT stanowczo podkreśla, że wprowadzenie mechanizmów cenzury w internecie, w szczególności bez nadzoru sądowego i przy braku gwarancji proceduralnych, jest niedopuszczalne w demokratycznym państwie prawa" - napisano w komunikacie podpisanym przez

"Takie rozwiązania będą prowadzić do arbitralnych decyzji i ograniczenia prawa do informacji i do wyrażania opinii, co stanowi podstawę dla działania wolnych mediów i społeczeństwa obywatelskiego. Krajowa Rada oświadcza, że przypadku uchwalenia takich przepisów podejmie wszelkie możliwe kroki prawne w celu ochrony konstytucyjnych praw obywateli i pociągnięcia do odpowiedzialności osób wprowadzających cenzurę" - zapowiada KRRiT.

Gawkowski: Regulamin blokowania treści określi prezes UKE

Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski przekazał w poniedziałek, że "regulamin blokowania treści w internecie będzie zależał od prezesa "Według mnie to najlepsza instytucja w Polsce, która powinna się tym zajmować. Jej niezależność jest zapewniona wspólnym wyborem w Sejmie; nie jest to polityk ani minister" - dodał, odpowiadając tym samym na zarzuty upolitycznienia instytucji. Od 2020 roku prezesem UKE jest Jacek Oko, który został na tę funkcję wskazany przez ówczesnego premiera Mateusza Morawieckiego.

"Rozmawiamy o przepisach, które nie zostały przyjęte i są jeszcze w trybie zmian. My (Ministerstwo Cyfryzacji - PAP) jesteśmy tak naprawdę zobowiązani do tego, żeby tę dyskusję toczyć" - zaznaczył szef resortu i podziękował dziennikarzom "DGP" za nagłośnienie sprawy. Kontrowersyjną procedurę blokowania treści w sieci, jak twierdzi gazeta, dodano "już po przeprowadzeniu konsultacji publicznych, w pierwotnej wersji projektu jej nie było". MC odpowiedziało w komunikacie, że procedura została wprowadzona "właśnie w wyniku uwag zgłoszonych przez stronę społeczną".

Dlaczego resort nie przyjął uwag UOKiK?

Tymczasem na stronie Rządowego Centrum Legislacji (RCL) przeczytać można stanowisko MC, z którego wynika, że resort nie przyjął uwag oraz RCL zgłoszonych do omawianej procedury "Po pierwsze, udzielenie temu podmiotowi statusu uczestnika postępowania, pozwoli na zrealizowanie przez niego prawa do bycia wysłuchanym oraz prawa obrony. Po drugie, podmiot ten może dostarczyć kluczowych wyjaśnień i dowodów istotnych dla prawidłowego rozstrzygnięcia wniosku" - wskazał.

UKE bez zaplecza, aby moderować treści internetowe

"UKE nie posiada – na ten moment - odpowiedniego zaplecza instytucjonalnego, ani kadrowego, żeby moderować treści internetowe" - wskazali z kolei w mediach społecznościowych przedstawiciele, zajmującej się nowymi technologiami. "Nawet więcej: UKE nie zajmował się dotychczas rozstrzyganiem indywidualnych spraw z zakresu wolności słowa, ochrony dóbr osobistych czy też prawa własności intelektualnej" - dodali. Przedstawiciele Fundacji wskazali też na brak zabezpieczeń wolności słowa w projekcie ustawy. "W gorszych scenariuszach bez zabezpieczeń dla wolności słowa, procedura będzie narzędziem do usuwania niewygodnych komentarzy" - ocenili.

Monika Blandyna Lewkowicz (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj