Polska niewiele robi, żeby jej rubieże były trudne do sforsowania przez regularne wojsko

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
17 marca 2024, 07:00
[aktualizacja 17 marca 2024, 07:12]
Pojazd minowania narzutowego Baobab-K
Pojazd minowania narzutowego Baobab-K/Materiały prasowe
Choć na zrealizowanie tego projektu wydamy prawie 400 mln zł, informacja o nim nie odbiła się wielkim echem. Ponad dwa tygodnie temu Straż Graniczna podpisała umowy na utworzenie barier elektronicznych na wschodniej granicy: na rzekach Bug, Świsłocz i Istoczanka. 

W ciągu najbliższego roku na 200 km zainstalujemy ponad 5 tys. kamer optycznych i termowizyjnych. SG informuje, że systemy te „zapewnią wykrywanie zdarzeń związanych z przestępczością graniczną, w szczególności migracją nieuregulowaną, oraz przemytem towarów”.

Jeśli dodamy do tego płot na rubieży z Białorusią i barierę elektroniczną na rubieży z Rosją – obwodem królewieckim, widać, że od wybuchu kryzysu migracyjnego w 2021 r. dokładamy starań, by wzmocnić ochronę wschodniej granicy. Ale choć wydaliśmy na to już ponad miliard złotych, między bajki można włożyć zapewnienia ministrów poprzedniego rządu, że te systemy rozwiązały problem migracyjny. Tak się nie stało – i pokazała to jesienna reakcja Berlina, który przedłużył kontrole na granicach z Polską właśnie z powodu wzrostu liczby nielegalnych przybyszów.

CAŁY TEKST W PAPIEROWYM WYDANIU DGP ORAZ W RAMACH SUBSKRYPCJI CYFROWEJ

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj