Ostrza i łańcuchy na granicy z Rosją. Małe państwo nie będzie się cackać

estonia,granica
Ostrza i łańcuchy na granicy z Rosją. Małe państwo nie będzie się cackać/ShutterStock
Bałtowie przestali się cackać i imają się przeróżnych sposobów, aby zabezpieczyć swą granicę z Rosją nie tylko przed agresją, ale też przed nielegalną migracją. Nowy pomysł, na jaki wpadli w Estonii, spowoduje, że niejedna łódka, która bez zezwolenia zbliży się do wodnej granicy, po prostu przestanie istnieć.

Nie tylko Polska, ale także kraje bałtyckie, czy Finlandia zmuszone są zmagać się z nielegalną migracją, której Rosja oraz Białoruś używają jako broni przeciwko zachodnim krajom. I gdy u nas postawiono na budowę ogrodzenia, w Estonii mają problem, by pójść w ślady Polski.

Estonia ostro rozprawi się z migrantami

Polega on na tym, że większość liczącej 338 km granicy estońsko-rosyjskiej biegnie wzdłuż jezior i rzek, a jedynie 135 km na lądzie nadaje się do wybudowania stałych zapór i umocnień. Czy jednak woda będzie w stanie powstrzymać pomysłowych Bałtów? Otóż nie, a kraj ten zabrał się za wdrażanie dwóch pilotażowych programów ochrony swych wodnych granic. Pierwszy wydaje się być dość oczywisty, zakłada bowiem budowę ogrodzenia, ale na wodzie, a dokładniej na całym łańcuchu pontonów.

- Jeśli w niektórych częściach koryta rzeki poziom wody spadnie, system działa zasadniczo jak zwykłe ogrodzenie. A kiedy poziom wody podniesie się w tym obszarze, podniesie się infrastruktura – powiedział Veiko Kommusaar, zastępca dyrektora estońskiej policji i straży granicznej.

Ale to jeszcze nic. W miejscach, gdzie nie uda się zbudować pływającego ogrodzenia, Estowie zamierzają skorzystać z doświadczeń Teksasu, który wzdłuż biegu Rio Grande zainstalował wielki łańcuch. Boje, utrzymujące tę konstrukcję na wodzie, będą miały specjalną konstrukcję i okażą się niesamowicie groźne dla każdego, kto pokusi się o nielegalnie sforsowanie granicy.

- W bardzo trudnych obszarach zastosowano nawet systemy boi z ostrzami tnącymi. System został zaprojektowany w taki sposób, że jeśli ktoś spróbuje przeprawić się przez tę infrastrukturę wodną, ​​z jego łodzi lub pojazdu nic nie pozostanie – wyjawił Veiko Kommusaar.

Litwa stawia na własną dywizję

I gdy Estonia na potęgę umacnia granicę wodną, Litwa postanowiła nie tylko zbudować sieć umocnień, ale też stworzyć własne siły pancerne, o których jeszcze niedawno nawet nie wspominała. Już narodził się pomysł, aby zakupić od Niemców 40 czołgów Leopard, a od Szwedów 100 bojowych wozów piechoty CV90. Wcześniej kraj ten nabył już 89 bojowych wozów Boxer, ale jak sami zauważają litewscy urzędnicy, tempo zbrojeń jest zbyt wolne.

- Oświadczono, że nasza narodowa dywizja nie będzie w stanie osiągnąć pełnej zdolności operacyjnej w 2030 roku. Jeśli te warunki pozostaną niezmienione, będziemy mogli to zrobić dopiero w latach 2036–2040 – powiedział Kęstutis Budrys, główny doradca prezydenta Litwy ds. bezpieczeństwa narodowego.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Wojciech Kubik
Dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej specjalizujący się w tematyce obronności i bezpieczeństwa.
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraOstrza i łańcuchy na granicy z Rosją. Małe państwo nie będzie się cackać »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj