Sztuka kontra AI, czyli o nieetycznych skutkach rozwoju sztucznej inteligencji

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
9 grudnia 2022, 23:44
technologia, sztuczna inteligencja, roboty
<p>Czy sztuczna inteligencja okaże się bardziej kreatywna od człowieka?</p>/ShutterStock
Sztuczna inteligencja generuje już poematy, obrazy i filmy. Treści te mogą być zaskakujące czy piękne, ale na pewno są kontrowersyjne. Maszyny trenują bowiem na zbiorach ludzkich utworów, bez oglądania się na prawa autorskie

Grafika „Théâtre D’opéra Spatial” Amerykanina Jasona Allena naprawdę robi wrażenie. Przedstawia scenę, która mogłaby być połączeniem „Gwiezdnych wojen” z renesansową salą tronową. Rozmach, detale i emocje zastygłych w oczekiwaniu postaci uruchamiają wyobraźnię. Na co czekają? Kto przybędzie przez ogromny portal? Jaka kraina się za nim otwiera? Nic dziwnego, że w konkursie sztuki wizualnej w Kolorado praca zajęła pierwsze miejsce, zdobywając 300 dol. nagrody. No, prawie nic dziwnego. Dzieło tak naprawdę stworzył wykorzystujący sztuczną inteligencję (AI) program Midjourney. Wygrana wywołała potężne kontrowersje wśród współuczestników konkursu i rozgrzała debatę nad tym, na ile narzędzia do generowania obrazów są etyczne i zgodne z prawem.

Pranie brudnych danych

Midjourney to tylko jeden z kilku generatorów obrazów, które w ostatnim czasie zawładnęły wyobraźnią internautów. Oprócz niego działają m.in. DALL·E 2. Stable Diffusion i Google Imagen. A przecież obrazy to nie wszystko – dowolny tekst można wygenerować przy pomocy Chatbota od OpenAI (fundacja założona przy firmie założonej przez Elona Muska), a wideo – używając Make-A-Video od Meta. Choć różnią się w detalach, pomysł zasadza się na tym samym – ich twórcy zasysają z internetu niewyobrażalne ilości danych i tworzą rozbudowane algorytmy, które następnie analizują ich parametry. Kiedy użytkownik chce wygenerować swoją treść, po prostu opisuje robotowi, czego potrzebuje. Na przykład: „realistyczny dinozaur jedzący ser w Paryżu”. Na tej podstawie maszyna przeszukuje swoje zbiory i po krótkim czasie pokazuje propozycję grafiki, poematu czy klipu, który odpowiada zamówieniu.

Rezultaty mogą być zabawne, zaskakujące, piękne, a na pewno są kontrowersyjne. Maszyny szkolone są bowiem na podstawie utworów zasysanych z sieci bez oglądania się na prawa autorskie. Na przykład Stable Diffusion zostało wytrenowane na zbiorze składającym się z 5 mld obrazów. Wiemy to, bo firma postanowiła podzielić się informacjami o swoim modus operandi. Inne działają mniej otwarcie.

Jak ujawnił programista Andy Baio, firmy, które stoją za tymi maszynami, zdają sobie sprawę z tego, że dotykają śliskiej materii. Do opracowania zbiorów, na których uczą się algorytmy, zatrudniają więc akademików. Ci mają o wiele większe możliwości wykorzystania utworów, bo prawo pozwala na użycie ich do celów naukowych. „Dla firm pracujących nad rozwojem AI stało się standardem, że używają zbiorów danych i modeli wytrenowanych przez badaczy z uniwersytetów do swoich komercyjnych celów. W niektórych przypadkach po prostu płacą za takie badania” – pisze Baio w serwisie Waxy.org i podaje przykład naukowców z Uniwersytetu w Monachium, którzy w publikacji ze swojego badania dziękują firmie Stability AI za „hojne wsparcie”.

Maluj jak Beksiński

Jeśli obrazy, które pokażą się nam po wpisaniu żądania w program, wydają się nam znajome, to… w istocie mogą takie być. Wspomniany już Andy Baio do spółki z innym programistą – Simonem Willisonem – stworzyli narzędzie do przeszukiwania bazy multimediów wykorzystanych do szkolenia algorytmów Stable Diffusion. Bazę przygotowała niewielka niemiecka organizacja non profit LAION. Podobnie jak naukowców z Monachium, także ten NGO sponsoruje firma Stability AI. Przyznał to w dyskusji na Twitterze Emad Mostaque, założyciel firmy. Spośród polskich artystów w bazie LAION można znaleźć prace Zdzisława Beksińskiego, Wojciecha Fangora czy Tytusa Brzozowskiego.

A samo znajdowanie się w zbiorze to nie koniec, bo w wyścigu do osiągnięcia perfekcyjnych rezultatów pojawiają się coraz nowsze możliwości. Na przykład taka, że to użytkownik może nakarmić algorytm danymi, których później użyje on do wygenerowania obrazu. Takie narzędzie – DreamBooth – zaprezentował w sierpniu Google. Na jego kanwie powstało już kilka aplikacji, które pomagają przerabiać swoje selfie na awatary w różnych konwencjach. Błyskawicznie można więc zostać muppetem, Kapitanem Ameryką czy postacią z obrazu Picassa.

Ale to, co dla jednych jest zabawą z obrazem, prawdziwych twórców może przyprawić o ból głowy. Nagle każdy użytkownik narzędzi AI jest w stanie skopiować ich styl. Taka nieprzyjemność spotkała Hollie Mengert, amerykańską ilustratorkę, która pracuje dla Disneya. Jeden z użytkowników serwisu Reddit pochwalił się, że przy użyciu DreamBooth stworzył model, który odtwarza charakterystyczną kreskę autorki. Wystarczyły 32 obrazki, które faktycznie wyszły spod jej ręki, 2 dol. i 2,5 godz. pracy, by użytkownik zaczął otrzymywać łudząco podobne rezultaty.

Czy trenowanie sztucznej inteligencji na obrazach objętych prawami autorskimi jest legalne? Aleksandra Maciejewicz, rzeczniczka patentowa i partnerka w kancelarii Lawmore, przyznaje, że nie ma na to prostej odpowiedzi. – Styl nie jest chroniony prawem autorskim – zaznacza. – Natomiast takie zachowania można określić jako pasożytnicze, bo artysta pracował nad budową swojego portfolio latami, a my wykorzystujemy je w ciągu kilku godzin. W Polsce można by próbować dochodzić swoich praw na mocy ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji lub w ramach ochrony dóbr osobistych – dodaje.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj