We wczesnej fazie pandemii COVID-19 pojawiły się obawy o to, że stosowanie przeciwbólowego ibuprofenu może prowadzić do cięższego przebiegu choroby koronawirusowej. Ponieważ stosowanie tego środka, a także innych leków z grupy NLPZ, jest powszechne, powstała pilna potrzeba uzyskania dokładnych danych na temat ich bezpieczeństwa.

Zespół dr. Antona Pottegårda zebrał dane na temat wszystkich 9326 mieszkańców Danii, u których w okresie od 27 lutego do 29 kwietnia 2020 roku wynik testu na obecność wirusa SARS-CoV-2 był dodatni. Dane zawierały informacje dotyczące stosowania NLPZ, hospitalizacji, śmiertelności, wentylacji mechanicznej i terapii nerkozastępczej. Okazało się, że 248 pacjentów (czyli 2,7 proc.) zrealizowało receptę na NLPZ w ciągu 30 dni od otrzymania pozytywnego wyniku testu na obecność wirusa.

Naukowcy nie znaleźli związku między jakimkolwiek aspektem przebiegu zakażenia a zażywaniem NLPZ. Wśród uczestników stosujących środki z tej grupy 6,3 proc. zmarło, 24,5 proc. było hospitalizowanych, a 4,9 proc. zostało przyjętych oddziały intensywnej opieki medycznej.

Tymczasem wśród osób zakażonych, które nie były leczone NLPZ, zmarło 6,1 proc., 21,2 proc. było hospitalizowanych, a 4,7 proc. przyjęto na intensywną terapię. Są to więc różnice nieistotne statystycznie.

Reklama

„Biorąc pod uwagę dostępne dowody, nie ma żadnego powodu, aby unikać NLPZ podczas pandemii SARS-CoV-2 - podsumowują autorzy badania. - Należy jednak zawsze brać pod uwagę inne, dobrze ugruntowane działania niepożądane NLPZ, szczególnie ich wpływ na nerki, układ pokarmowy i układ sercowo-naczyniowy. Niesteroidowe leki przeciwzapalne powinny być stosowane w najniższej możliwej dawce przez możliwie najkrótszy czas u wszystkich pacjentów”.

Artykuł na ten temat ukazał się w czasopiśmie „PLOS Medicine” (http://dx.doi.org/10.1371/journal.pmed.1003308). (PAP)