Dlaczego w debacie publicznej nie istnieje temat fali zgonów wywołanych przez Covid? [WYWIAD]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
21 stycznia 2022, 22:12
Śmierć bliskich i znajomych stała się teraz masowym doświadczeniem. Najwyższy więc czas, byśmy głośno powiedzieli, że chcemy upamiętnić zmarłych rodaków

Z socjologiem i filozofem Lechem Nijakowskim rozmawia Emilia Świętochowska

W zeszłym tygodniu liczba śmiertelnych ofiar pandemii w Polsce przekroczyła 100 tys. Pod względem nadwyżkowych zgonów jesteśmy w niechlubnej czołówce świata. W 2020 r. i 2021 r. zmarło w naszym kraju w sumie ponad milion osób, o ponad 182 tys. więcej niż w dwóch ostatnich latach przedpandemicznych. To tak, jakby z mapy zniknęło miasto wielkości Kielc. A mimo to w naszej debacie publicznej ten temat właściwie nie istnieje. Nie mówiąc już o oficjalnym upamiętnieniu zmarłych. Dlaczego?

Różne uzasadnienia można podawać. Myślę, że niektórzy boją się o tym mówić, bo musieliby jednocześnie przyznać się, że nie zrobili wszystkiego, aby chronić obywateli.

Ma pan na myśli polityków obozu rządzącego, wysokich urzędników państwowych?

Nie tylko. Wszyscy powinni o tym mówić - również opozycja, samorządy, organizacje pozarządowe. Śmierć bliskich, znajomych stała się w pandemii powszechnym, masowym doświadczeniem. Moim zdaniem najwyższy czas, byśmy głośno powiedzieli, że chcemy upamiętnić zmarłych rodaków. Ale niestety takich głosów nadal nie ma dziś zbyt wielu.

W ciągu dwóch lat umiera u Polsce ponad milion ludzi, a my przechodzimy nad tym do porządku dziennego? Nie wiem jak pana, ale mnie to zadziwia.

Mnie też. Ja bym nawet politycznie doradzał, by to zagospodarować. To idealny temat dla opozycji. Ktoś, kto zacząłby pierwszy mówić o konieczności upamiętnienia ofiar pandemii, mógłby to rozegrać, jak chce, narzucić swoją narrację. Ale nie chcemy rozmawiać o masowej śmierci, bo to rzecz, która wymaga bicia się we własne piersi - a nie w cudze, co bywa łatwe i wygodne w naszym kraju. Trzeba by powiedzieć jasno, że coś u nas szwankuje, wymaga inwestycji, naprawy. A to nie są proste rzeczy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj