Wirus małpiej ospy pozostaje na powierzchniach, z którymi miał styczność chory [BADANIE]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
6 lipca 2022, 08:46
Wirus małpiej ospy, małpia ospa
<p>Wirus małpiej ospy</p>/Shutterstock
Naukowcy z Niemiec wykryli DNA wirusa małpiej ospy na przedmiotach w pokojach pacjentów, ale według nich nie znaczy to, że choroba może przenosić się przez dotykanie takich powierzchni. Zalecają jednak dezynfekcję w szpitalach powierzchni, z którymi kontaktują się zakażone osoby.

Badacze z Uniwersyteckiego Centrum Medycznego Hamburg-Eppendorf, na łamach pisma „Eurosurveillance” opisali badanie, w którym sprawdzili obecność wirusa małpiej ospy na różnych powierzchniach, z którymi styczność mieli pacjenci.

Przypominają, że do tej pory zakażenia wynikały głównie z bezpośredniego, bliskiego kontaktu z osobami, u których widoczne są objawy choroby.

Dane na temat znaczenia zainfekowanych przedmiotów są natomiast skąpe.

Naukowcy pobrali więc próbki z powierzchni w miejscach, w których przebywali chorzy, w dwóch niemieckich szpitalach.

Z pomocą metody PCR wykryli na nich wirusa w liczbie do 100 000 kopii na cm kwadratowy.

Z wielu powierzchni udało im się również wyizolować nie tylko DNA, ale także wirusy.

Wirusowy materiał genetyczny był obecny na wszystkich powierzchniach, których pacjenci dotykali. Najwięcej było go przy tym w łazienkach, np. na umywalce, czy desce sedesowej. Tkaniny często używanych przedmiotów, jak ręczniki czy poduszki, także miały na sobie wirusowe DNA.

Jednak obecność wirusa nie oznacza możliwości zakażenia - podkreślają naukowcy.

Zwracają uwagę, że obecnie brakuje rozstrzygających danych ta temat dawki wirusa potrzebnej do zainfekowania. Zakłada się przy tym, że jest ona znacząco wyższa, niż w przypadku ospy prawdziwej.

„Pomimo wysokiego zanieczyszczenia powierzchni wirusem, nawet w ilości do 10 tys. kopii na cm kwadratowy oraz udanej izolacji wirusów z powierzchni zawierających milion kopii wirusa, nasze wyniki nie udowadniają, że zakażenie może nastąpić poprzez kontakt z tymi powierzchniami” - mówi Dominik Nörz, główny autor publikacji.

Badacze uważają, że środki bezpieczeństwa powinny być dobierane do indywidualnych przypadków.

Stwierdzają przy tym, że "oprócz regularnego czyszczenia pokojów, regularna dezynfekcja miejsc często dotykanych dłońmi i innymi obszarami skóry przez chorych poddawanych opiece oraz dezynfekcja narażonych powierzchni przynajmniej środkami o aktywności wirusobójczej wobec wirusów otoczkowych może ograniczyć obecność wirusa na tych powierzchniach i przez to zmniejszyć ryzyko szpitalnych zakażeń”. 

Autor: Marek Matacz

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj