Nie zrozumcie mnie źle. Nie chodzi o to, że nie wierzę w polską myśl inżynieryjną i techniczną. Chodzi o to, że znam rynek motoryzacyjny od podszewki. Tesli się udało, bo miała Elona Muska. A Musk nie budował „amerykańskiego auta elektrycznego”, tylko realizował swoją wizję pierwszego w 100 proc. elektrycznego samochodu produkowanego masowo. Najpierw szukał specjalistów, potem budował fabrykę i równolegle projektował roadstera, a dopiero na końcu chwalił się efektami. ElectroMobility robi dokładnie odwrotnie. Nie ma w tym ładu i składu, są tylko przypadki. A w motoryzacji nie ma miejsca na przypadki. Wszystko jest dokładnie, precyzyjnie zaplanowane.

Wiecie, kiedy Volkswagen zaczął projektowanie golfa 8. generacji? Rok przed premierą… golfa 7. generacji. To nie żart. Podczas gdy jeden zespół szlifował golfa 7, inny prowadził już prace nad jego następcą. I teraz mogę wam opowiedzieć o efektach tej pracy, bo właśnie wysiadłem z nowego golfa 1.5 eTSI.

Cały artykuł przeczytasz w Magazynie Dziennika Gazety Prawnej i na e-DGP