„Polityka planowania w Wielkiej Brytanii hamowała gospodarkę przez prawie ¾ wieku – zaznaczył Andrew Carter, dyrektor generalny Center for Cities. Jak dodaje, sytuacja wpływała na „wstrzymanie wzrostu i zaostrzenie kryzysu mieszkaniowego w kraju".

Wielka Brytania miałaby dodatkowe 4,3 mln domów, gdyby przepisy były „bardziej podobne do tych w innych częściach Europy” – informuje agencja, powołując się na badania Centre for Cities.

Wspomniane przepisy – jak podaje Bloomberg – ustanowiono na mocy ustawy ws. planowania miast i wsi z 1947 r. Dzięki nim lokalne władze mogą odrzucać wnioski deweloperów (nawet jeśli plan budowy przestrzega zasad).

Prawo spowodowało, że wskaźniki budownictwa mieszkaniowego w Anglii i Walii spadły przez lata o 40%. Niedobór lokali mieszkalnych na Wyspach prowadzi do rosnących cen na rynku nieruchomości.

Reklama
ikona lupy />
Bloomberg / Media

W okresie od 1955 do 1979 r. Wielka Brytania przeznaczała średnio 3,3 proc. PKB (rocznie) na budowę domów. Agencja porównuje dane z innymi krajami – np. z Holandią (5,1 proc. PKB) oraz Finlandią (6,2 proc.). By dogonić inne europejskie państwa, Anglia – jak wynika z badania Center for Cities – musiałaby zacząć budować dwa razy więcej domów (niż obecnie), czyli ok. 442 000 (rocznie). Z planów brytyjskiego rządu wynika jednak, że tak się nie stanie… Cel ws. nowych projektów został obniżony do 300 000.

Według dyrektora generalnego Center for Cities kraj potrzebuje reformy ws. planowania. Jeśli do tego nie dojdzie, stare przepisy będą ograniczać „potencjał budownictwa mieszkaniowego”, a to z kolei uniemożliwi milionom osób dostęp do rynku nieruchomości.