Kryzys w nieruchomościach

Reklama

Szwecja, jeden z pierwszych krajów dotkniętych kryzysem na rynku nieruchomości, napędzanego rosnącą inflacją i działaniami banków centralnych, odnotowała spadek cen domów o około 14 proc. w stosunku do szczytowego poziomu na początku tego roku - wynika z danych firmy Valueguard. Ceny spadały przez siedem miesięcy z rzędu, a rosnące koszty utrzymania są coraz większym ciężarem dla gospodarstw domowych.

Dla Szwedów takie załamanie jest czymś niezwykłym i niespotykanym. Poprzednie korekty były płytkie i krótkotrwałe, a wielu młodych nabywców domów nigdy nie doświadczyło krachu na rynku mieszkaniowym.

Choć na rynkach nieruchomości mieszkaniowych na całym świecie widoczne jest ochłodzenie i dochodzi na nich do mniejszej liczby transakcji, to w wielu krajach spadki cen jeszcze się na dobre nie rozpoczęły. Ceny domów w Kanadzie spadły o 10 proc. od szczytu. Poza Szwecją prognozuje się spadki na poziomie nawet o 20 proc. w krajach takich, jak Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Nowa Zelandia.

W październiku indeks cen mieszkań HOX Sweden spadł o 3 proc. w porównaniu z poprzednim miesiącem, co jest największym spadkiem od czerwca.

Ceny mieszkań w Szwecji spadły najmocniej od początku lat 90 / Bloomberg

Najbardziej podrożały domy jednorodzinne

Najbardziej spadły ceny domów jednorodzinnych, które są szczególnie narażone na gwałtowne wzrosty cen energii elektrycznej. Raport opublikowany w zeszłym tygodniu przez organizację pośredników w handlu nieruchomościami Maklarstatistik wykazał, że spadek cen jest dwa razy większy w południowych strefach energetycznych Szwecji, które cierpią z powodu deficytu i wysokich stawek, niż na północnym krańcu kraju, cieszącym się dużą ilością energii wodnej.

Większość prognoz analityków przewiduje kontynuację spadków, a obecny kierunek wskazuje, że ponadprzeciętne wzrosty cen mieszkań odnotowane podczas pandemii mogą zostać zniwelowane już na początku przyszłego roku.

Jeden z najgorętszych rynków

Przed kryzysem szwedzki rynek mieszkaniowy był jednym z najgorętszych w Europie, a stałe narastanie zadłużenia gospodarstw domowych od dawna przyprawiało o ból głowy krajowe organy nadzoru finansowego i bank centralny. Na tym etapie główne obawy dotyczą wpływu wzrostu kosztów kredytu na wydatki konsumpcyjne w społeczeństwie, w którym znaczna część kredytów hipotecznych jest oprocentowana według zmiennej stopy procentowej.

Riksbank, szwedzki bank centralny, oszacował, że wraz ze wzrostem cen rodzina w Sztokholmie, której pożyczki pokrywają połowę wartości ich domu, może odnotować w przyszłym roku wzrost ogólnych wydatków o 60 proc. w porównaniu z poziomem z 2021 roku.

Ponadto zwiększone koszty finansowania zewnętrznego wywierają presję na finanse właścicieli nieruchomości komercyjnych, z których wielu czeka długi termin zapadalności obligacji w nadchodzących latach. Riksbank wskazał ten sektor jako największe zagrożenie dla stabilności finansowej Szwecji i wezwał banki do zachowania ostrożności przy rozważaniu wypłat gotówki dla akcjonariuszy, twierdząc, że wzrosło ryzyko dużych strat kredytowych.