"Była to odpowiedź na szybko odbudowujący się popyt na mieszkania, efekt odblokowanych procedur administracyjnych i kolejny symptom szybkiego powrotu do normalności w mieszkaniówce" - napisał we wtorek analityk HRE Investments Bartosz Turek.

Jak wskazał, szybko wracająca do normy sprzedaż mieszkań to najpewniej jeden z głównych powodów, dla których czerwiec przyniósł bardzo dobre dane z sektora budownictwa mieszkaniowego.

Największym pozytywnym zaskoczeniem jest za to wzrost o ponad połowę względem maja liczby mieszkań, których budowę deweloperzy rozpoczęli - zaznaczyło też HRE Investments. Według firmy, to najlepszy prognostyk szybkiego powrotu rynku mieszkaniowego do normalności.

Jak zaznaczył Turek, dla rynku mieszkaniowego kluczowe są rekordowo niskie stopy procentowe. To dzięki nim kredyty są teraz o jedną trzecią tańsze niż na początku roku, choć banki stawiają potencjalnym kredytobiorcom znacznie wyższe wymagania odnośnie wkładu własnego czy stabilności dochodów.

Niskie stopy procentowe skutkują też niemal zerowym oprocentowaniem lokat bankowych, a to przy wciąż wzmożonej inflacji, wprost zmusza wiele osób do poszukiwania innego niż depozyt sposobu lokowania oszczędności - wskazał analityk.

Reklama

Wielu Polaków taką bezpieczną przystań dla kapitału odnajduje właśnie na rynku nieruchomości. Pewnie też dlatego już w drugiej połowie kwietnia obserwowaliśmy wzrost zainteresowania mieszkaniami w dużych miastach, a niedługo potem wrócił on już do normy – wynika z szacunków HRE Investments opartych o dane Google.

Według firmy, z sektora budownictwa indywidualnego także płyną dobre dane, co częściowo może wynikać odreagowania po zatorach administracyjnych, nie wykluczone jednak, że widać też pierwsze symptomy wyprowadzania się Polaków z dużych miast na obrzeża.