GUS podał że, deweloperzy przekazali do eksploatacji 76,7 tys. mieszkań (10,9 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2019 r.), natomiast inwestorzy indywidualni – 40,1 tys. mieszkań, tj. o 2,7 proc. więcej niż w 2019 r.

W ramach tych form budownictwa wybudowano łącznie 98,3 proc. ogółu mieszkań oddanych do użytkowania (odpowiednio 64,6 proc. i 33,7 proc.). Mniej mieszkań niż przed rokiem oddano do użytkowania w budownictwie spółdzielczym - 705 wobec 1 191; w pozostałych formach (komunalne, społeczne czynszowe i zakładowe) łącznie oddano 1 297 mieszkań wobec 1 988 w ub. roku.

"Po załamaniu w sektorze budownictwa mieszkaniowego nie ma już prawie śladu - sugerują najnowsze dane GUS. Rozpoczynanych inwestycji czy wydawanych pozwoleń na budowę jest tyle co przed rokiem. Trudno się temu dziwić skoro Polacy po chwilowym zastoju znowu ruszyli na zakupy nieruchomości. Sprzyjają temu najniższe stopy procentowe w historii i obawy przed inflacją" - komentuje Bartosz Turek. analityk HRE Investments.

Według danych GUS powierzchnia użytkowa mieszkań oddanych w okresie styczeń-lipiec 2020 r. wyniosła 10,6 mln m kw. , czyli o 5,2 proc. więcej niż w analogicznym okresie roku 2019. W porównaniu do okresu styczeń-lipiec 2019 r. przeciętna powierzchnia użytkowa 1 mieszkania zmalała o 1,2 m kw. osiągając wartość 89 mkw.

Urząd podał, że w pierwszych siedmiu miesiącach 2020 r. wydano pozwolenia lub dokonano zgłoszenia budowy 147 tys. mieszkań, tj. o 4,5 proc. mniej niż w analogicznym okresie roku 2019.

Reklama

Pozwolenia na budowę największej liczby mieszkań otrzymali deweloperzy (88,2 tys.) oraz inwestorzy indywidualni (57,1 tys.), którzy względem ubiegłego roku odnotowali spadek odpowiednio o 4,9 proc. i 2,4 proc.

Łącznie w ramach tych form budownictwa otrzymano pozwolenia lub dokonano zgłoszenia budowy z projektem budowlanym dla 98,8 proc. ogółu mieszkań. Mniej niż w analogicznym okresie 2019 r. odnotowano mieszkań, na których budowę wydano pozwolenia lub dokonano zgłoszenia z projektem budowlanym, w budownictwie spółdzielczym (788 mieszkania wobec 929) oraz w pozostałych formach budownictwa (915 wobec 1 711) - czytamy.

Czemu Polacy kupują mieszkania? "Rynek nieruchomości jest postrzegany jako bezpieczna przystań dla kapitału. Nie zmienia tego nawet sytuacja na rynku najmu - obiektywnie gorsza niż przed rokiem. Chodzi o to, że ze względu na opuszczenie Polski przez części imigrantów zarobkowych oraz przejście uczelni na nauczanie zdalne, sporo lokali zostało opuszczonych. I choć imigranci do kraju wracają, to wciąż niepewność odnośnie tego jak będzie wyglądała nauka w przyszłym roku akademickim powoduje, że chętnych na mieszkania jest póki co mniej niż przed rokiem. Trzeba jednak pamiętać, że studenci to tylko część najemców (zajmują około 10-25 proc. mieszkań na wynajem). Do tego jest niemal pewne, że większość żaków postanowi wyjechać do miast ze względu na to, że część uczelni będzie prowadziła też zajęcia stacjonarne, do tego w miastach akademickich studenci będą mieli lepszy dostęp do pomocy naukowych, łatwiej im będzie znaleźć pracę i w końcu będą mogli zaznać studenckiego życia, o co nie sposób w domu rodzinnym" - pisze Bartosz Turek w komentarzu do danych GUS.

"Dlatego nie dziwi, że poziom pustostanów na koniec lipca firma Mzuri szacowała w przypadku mieszkań na niecałe 15 proc. - trochę ponad dwa razy więcej niż w lipcu 2019 roku. Jest to wynik wysoki, ale nie oznacza katastrofy na rynku. Można go zinterpretować tak, że przeciętne mieszkanie jest wynajęte przez ponad 10 miesięcy w roku" - dodaje.