Wcześniejsze analizy ekspertów portalu RynekPierwotny.pl wskazują, że związek między zmianami poziomu bezrobocia oraz cenami mieszkań jest bardzo wyraźny. Mowa o ujemnej korelacji wynoszącej nawet 80%. Pogorszenie się sytuacji rynku pracy oczywiście wpływa również na liczbę sprzedanych lokali i domów. Właśnie dlatego portal RynekPierwotny.pl postanowił bliżej przyjrzeć się sytuacji poszczególnych miast i powiatów w kontekście wzrostu liczby bezrobotnych. Ta ciekawa analiza połączona z mapą wskazuje, że skala pogorszenia się sytuacji na lokalnych rynkach pracy jest bardzo zróżnicowana.

Duże miasta prezentują się dobrze w statystykach

Wbrew pozorom, analiza przygotowana przez ekspertów RynekPierwotny.pl nie uwzględnia znanego wskaźnika, jakim jest stopa bezrobocia rejestrowanego. Tym razem warto wziąć pod uwagę inny wskaźnik, a mianowicie stopę napływu bezrobotnych zarejestrowanych. Zgodnie z definicją Głównego Urzędu Statystycznego, jest to: „udział bezrobotnych zarejestrowanych w okresie sprawozdawczym do liczby cywilnej ludności aktywnej zawodowo, według stanu na koniec okresu sprawozdawczego”. Innymi słowy, chodzi o stosunek liczby nowo zarejestrowanych bezrobotnych do liczby ludności aktywnej zawodowo (z wyłączeniem służb mundurowych).

Poniższa mapa Polski z podziałem na powiaty przedstawia przeciętny miesięczny poziom opisywanego wskaźnika od kwietnia do sierpnia 2020 r. Jak nietrudno zauważyć, zróżnicowanie stopy napływu bezrobotnych było bardzo duże w pięciu kryzysowych miesiącach 2020 r. Najlepiej prezentują się powiaty i miasta na prawach powiatu zaznaczone dwoma najjaśniejszymi odcieniami koloru niebieskiego. W tej grupie znajdziemy między innymi następujące lokalizacje z najlepszymi wynikami:

  • Warszawa - 0,18%
  • Katowice - 0,20%
  • pow. warszawski zachodni - 0,24%
  • pow. poznański - 0,26%
  • Poznań - 0,26%
  • Wrocław - 0,26%
  • pow. wolsztyński - 0,28%
  • Sopot - 0,28%
  • pow. wrocławski - 0,28%
  • pow. pruszkowski - 0,30%
  • Kraków - 0,32%
  • pow. kaliski - 0,32%
  • pow. kępiński - 0,32%
  • Gdańsk - 0,32%
  • pow. grójecki - 0,34%
Reklama

Obecność na powyższej liście pięciu dużych metropolii na pewno nie jest przypadkiem. W tych miastach wciąż można bowiem łatwiej znaleźć inną pracę bez konieczności tymczasowej rejestracji jako bezrobotny. Podobna sytuacja dotyczy też innych miast wojewódzkich. Warto również pamiętać, że w większych miastach koncentrują się branże, które na razie nie odczuły mocno skutków kryzysu (np. IT). Pewne znaczenie ma także stosunkowo duża liczba pracowników „budżetówki”.

Z dala od metropolii sytuacja jest znacznie gorsza

Analiza portalu RynekPierwotny.pl wskazuje, że wysoki poziom stopy napływu bezrobotnych odnotowano na obszarach, które już wcześniej cechowały się nienajlepszą sytuacją rynku pracy. Przykład stanowią następujące powiaty:

  • pow. bartoszycki - 1,74%
  • pow. węgorzewski - 1,72%
  • pow. łobeski - 1,68%
  • pow. lipnowski - 1,66%
  • pow. szydłowiecki - 1,62%
  • pow. świdwiński - 1,60%
  • pow. braniewski - 1,54%
  • pow. lidzbarski - 1,54%
  • pow. skarżyski - 1,54%
  • pow. białogardzki - 1,52%
  • pow. choszczeński - 1,52%
  • pow. sępoleński - 1,46%
  • pow. szczecinecki - 1,46%
  • pow. ełcki - 1,44%
  • pow. górowski - 1,42%

Jeżeli spojrzymy na poniższą mapę, to uwagę zwraca kiepska sytuacja dotycząca dużych części województwa warmińsko-mazurskiego, zachodniopomorskiego oraz kujawsko-pomorskiego. Źle wyglądają również dane z innych terenów zaznaczonych na mapie ciemnymi wariantami koloru niebieskiego. Na tych obszarach słaba kondycja rynku pracy utrudnia szybką zmianę pracodawcy albo chociażby znalezienie tymczasowego zajęcia poniżej kwalifikacji zawodowych. Jednocześnie nie są to obszary bardzo ważne z punktu widzenia krajowego rynku nieruchomości (zarówno pierwotnego, jak i wtórnego).

Autor: Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl