Biuro francuskiego prezydenta wydało oświadczenie, że stało się jasne, iż Bolsonaro nie wywiązał się ze swoich zobowiązań w zakresie przeciwdziałania zmianom klimatu, kiedy rozmawiał o tym z liderami światowych gospodarek na szczycie grupy G20 w Osace w tym roku.

Biuro podało również, że jeśli prezydent dojdzie do wniosku - jedynego logicznego - że prezydent Bolsonaro okłamał go w Osace, sprzeciwi się umowie Mercosur.

Reakcja Bolsonaro na apel Macrona o podniesienie tematu klimatu w Biarritz była natychmiastowa (bo na Twitterze) i bardzo ostra: według brazylijskiego prezydenta, Macron zachowuje się jak kolonialista.

Kierunek i tempo, w jakich rozwija się dyskusja o klimacie pokazuje skalę i wagę problemu, zwłaszcza na arenie geopolitycznej.

Unia dąży do powiększania swojego rynku, by móc naciskać na partnerów handlowych, by ci robili więcej w celu ograniczania emisji gazów cieplarnianych; jest również zaniepokojona tym, że te firmy zostaną wyparci przez rywali, którzy działają w miejscach, gdzie te ograniczenia są znacznie luźniejsze.

Ale konfiguracja grupy G7 utrudni w tej chwili Macronowi osiągnięcie poważniejszych efektów. Trump zerwał ubiegłoroczne ustalenia i nie chce być kontrolowany. Boris Johnson chętnie zacieśni więzy z Trumpem, a poza tym nie zgadza się z europejskimi sojusznikami w sprawie brexitu. Włochy trwają w chaosie po kryzysie politycznym - nie mają premiera. Jest mało prawdopodobne, by Japonia nadstawiała karku, bo ją bardziej niepokoi potencjalny skutek wojny handlowej między USA i Chinami.

Kilka tygodni temu UE zakończyła 20 lat negocjacji w celu podpisania porozumienia z wiodącą w Ameryce Południowej unią handlową. Było to zresztą postrzegane jako poważna odpowiedź na działania Donalda Trumpa, który atakuje globalny system wolnorynkowy. Umowa może wpłynąć na towary o wartości prawie 90 mld euro (100 mld dolarów), a Brazylia spodziewa się dzięki niej wzrostu gospodarczego o ok. 90 mld dolarów w ciągu najbliższych 15 lat.

Urzędnicy po obu stronach wciąż dopracowują porozumienie, ale rządy krajów unijnych muszą zatwierdzić umowę, zanim wejdzie w życie. 

Tymczasem dziennik "Irish Independent" cytuje premiera Leo Varadkara: Irlandia zagłosuje przeciwko uzgodnionej w czerwcu umowie o wolnym handlu UE z południowoamerykańskim blokiem Mercosur jeśli trwać będzie niszczenie lasów brazylijskiej Amazonii.

Według tej gazety, szef rządu jest oburzony twierdzeniami brazylijskiego prezydenta Jaira Bolsonaro, że amazońskie pożary są dziełem ekologów pragnących pogorszyć jego reputację. To zarzuty "w stylu orwellowskim" - ocenił Varadkar.

"Irlandia w żadnym razie nie zagłosuje za porozumieniem o wolnym handlu UE-Mercosur jeśli Brazylia nie będzie wypełniać swych zobowiązań w dziedzinie ochrony środowiska" - zaznaczył. Ekolodzy twierdzą, że Bolsonaro nie zapewnia dostatecznej ochrony amazońskim lasom, a szalejące tam pożary to efekt kampanii deforestacyjnej.

Dla irlandzkiego rządu problem stanowią silnie artykułowane obawy rolników, zwłaszcza hodowców bydła rzeźnego, przed cenową konkurencją dostawców z Mercosur, który tworzą poza Brazylią także Argentyna, Urugwaj i Paragwaj. Gdyby umowa została ratyfikowana, państwa te mogłyby eksportować do UE dodatkowe 100 tys. ton wołowiny rocznie.

Irlandzki komisarz UE ds. rolnictwa Phil Hogan uważa te obawy za nieuzasadnione. "Zapewne nie wiecie, że UE sprowadza już z tych państw (Mercosur) 276 tys. ton wołowiny. Nic z tego nie przywieziono na wyspę Irlandię w 2017 i 2018 roku" - głosi jego zacytowana przez "Irish Independent" wypowiedź.

Hogan dodał, że po raz pierwszy zostanie wprowadzony mechanizm chroniący rynek wołowiny w Irlandii i całej UE. Dopuszcza on możliwość zablokowania na cztery lata importu wołowiny sprowadzanej po preferencyjnych cenach, jeśli kwoty przywozowe takiej wołowiny zostaną przekroczone.

>>> Czytaj też: Brazylia nie ma środków, aby walczyć z pożarami w Amazonii? Bolsonaro nie przyjął pomocy