25 proc. izraelskich Żydów ankietowanych przez Izraelski Instytut Demokracji (IDI) zadeklarowało poparcie dla rządowego planu przyłączenia ok. 30 proc. Zachodniego Brzegu, obejmującego znajdujące się tam izraelskie osiedla i Dolinę Jordanu, nawet bez akceptacji ze strony Stanów Zjednoczonych.

Kolejne 25 proc. popiera ten ruch jedynie przy wsparciu najbliższego sojusznika Izraela, 30 proc. sprzeciwia się, 20 proc. nie ma zdania. Wśród arabskiej części społeczeństwa izraelskiego - stanowiącej ponad 20 proc. obywateli państwa - 57 proc. sprzeciwia się aneksji i również 20 proc. nie ma zdania.

W przeciwieństwie do relacji izraelsko-irańskich, które większość Izraelczyków nie uważa za zagrożenie mogące przerodzić się w wojnę, badanie pokazało, że społeczeństwo tego kraju postrzega kwestię palestyńską jako wysoce zapalną - podkreśla na swojej stronie IDI. Aż 58 proc. uważa, że po dokonaniu aneksji istnieje duża szansa, że Palestyńczycy rozpoczną trzecią intifadę. Podobnie to zagrożenie widzą Żydzi i Arabowie.

Premier Benjamin Netanjahu zapowiadał wielokrotnie, że 1 lipca rozpocząć mają się rozmowy gabinetowe na temat tzw. rozszerzenia suwerenności Izraela na osiedla i Dolinę Jordanu, czyli de facto aneksji ziem zdobytych podczas wojny sześciodniowej w 1967 roku.

W środę setki Palestyńczyków demonstrowało w Nablusie na północy Zachodniego Brzegu przeciwko planowi rozwiązania konfliktu izraelsko-palestyńskiego prezydenta USA Donalda Trumpa przedstawionemu w lutym tego roku.

Reklama

„Izrael dąży do ekspansji i aneksji, aby zabić palestyński sen, ale iluzją jest myślenie, że uda mu się zapobiec utworzenie państwa palestyńskiego” - powiedział agencji AFP Dżihad Ramadan, sekretarz Fatahu, świeckiej partii prezydenta Palestyny Mahmuda Abbasa.

W poniedziałek minister obrony Beni Ganc rozkazał wojsku przygotowanie do aneksji i tego, że może wywołać ona niepokoje palestyńskie.

Minister bez teki Cachi Hanegbi powiedział w środę w radiu armii izraelskiej, że osadnicy, którzy wyrażali zaniepokojenie, iż aneksja w ramach planu Trumpa pociągnie za sobą także utworzenie państwa palestyńskiego i pozostawi niektóre osiedla na jego terytorium, nie muszą się martwić, ponieważ "nigdy nie będzie" palestyńskiego państwa. (PAP)