Uczestnicy manifestacji w Paryżu, zorganizowanej przez stowarzyszenie SOS Racisme, protestowali również przeciwko rasizmowi policjantów.

Na paryskim Placu Republiki demonstranci uczcili 8 minutami i 46 sekundami ciszy śmierć czarnoskórego Floyda. Tak długo policjant, który zabił 46-letniego Floyda, klęczał na jego szyi, przyciskając go do ziemi podczas zatrzymania. Niektórzy manifestujący klęczeli, część miała uniesione pięści w geście sprzeciwu.

Francuska gwiazda pop Camelia Jordana zaśpiewała na Placu Republiki pieśń w hołdzie Floydowi.

Reklama

Do demonstrantów w Paryżu dołączył były sekretarz generalny Francuskiej Partii Komunistycznej Pierre Laurent oraz szef skrajnie lewicowej Francji Nieujarzmionej Jean-Luc Melenchon. Wśród manifestantów znajdowały się również osoby w żółtych kamizelkach, reprezentujące ten ruch społecznego protestu.

>>>> Polecamy: Protesty w USA: Minneapolis planuje zlikwidować wydział policji

Melenchon wezwał rząd do „przejęcia kontroli nad policją” oraz potępienia postaw rasistowskich i przemocy ze strony funkcjonariuszy. Dodał, że „skrajnie prawicowy związek zawodowy policjantów” Alliance nie odgrywa pożytecznej roli w siłach porządkowych, oprócz - jak to ujął - straszenia kolegów.

Prezes SOS Rasisme Dominique Sopo oznajmił podczas manifestacji: „Rasizm jest sprawą wszystkich, wszystkich obywateli. Kiedy zabija się czarnoskórego, muzułmanina, Żyda, to jest to sprawą każdego”.

W Havre na północy kraju demonstranci nieśli transparenty z napisami: „BlakeLivesMatter” oraz z nazwiskiem Floyda. W Lille, Bordeaux i Tuluzie manifestanci również oddali hołd zabitemu Afroamerykaninowi.

„Wasza obecność to przypomnienie o naszej determinacji w walce z rasizmem, tutaj w policji i we wszystkich innych sektorach” – napisało stowarzyszenie SOS Racisme w komunikacie, prosząc wszystkich uczestników o noszenie masek i przestrzeganie obowiązujących przepisów zdrowotnych podczas manifestacji.

Demonstracje we francuskich miastach odbywały się równolegle z uroczystością pogrzebową Floyda w Houston.

Premier Edouard Philippe podczas spotkania z policjantami w komisariacie policji w Evry we wtorek oświadczył, że podziela „wielkie emocje w związku ze śmiercią człowieka w niedopuszczalnej sytuacji”. Szef rządu przypomniał pierwsze zdanie deklaracji praw człowieka: „Ludzie rodzą się wolni i równi pod względem prawnym”.

Po rozmowie z funkjonariuszami Philippe podkreślił, że policja francuska znajduje się pod ogromną presją, a policjanci co dzień narażają się na niebezpieczeństwo podczas wykonywania obowiązków w czasie pandemii koronawirusa.

>>> Polecamy: Protesty w USA: Minneapolis planuje zlikwidować wydział policji