"Wszystko wskazuje na to, że wybory prezydencie w USA wygrał Joe Biden. kolejne informacje spływające ze stanów Zjednoczony pokazują jego przewagę w swing states. Chociaż wszyscy zdajemy sobie sprawę, że Kolegium Elektorskie zbiera się dopiero 14 grudnia i wtedy będzie w sposób oficjalny ogłoszone zwycięstwo Joe Bidena" - powiedział PAP wiceszef MSZ.

Wskazał także, że już dziś "spływają do Waszyngtonu gratulacje z całego świata". Zaznaczył, że sztab prezydenta Donalda Trumpa zapowiada procedury sądowe mające na celu ponowne przeliczenie głosów i kontrolę procesu wyborczego zwłaszcza w stanach, gdzie różnica między kandydatami była niewielka.

"Polska dąży do jak najlepszych relacji ze Stanami Zjednoczonymi, tak było za prezydentury Donalda Trumpa i tak będzie także w przyszłości. W sprawach zasadniczych - polityki bezpieczeństwa, współpracy w ramach NATO - nie przewiduję większej zmiany. Partnerstwo polsko-amerykańskie jest ufundowane na rzetelnej, realnej analizie rzeczywistości i zagrożeń, jakie pojawiają się dla bezpieczeństwa Europy Środkowej, Polski i wspólnoty euroatlantyckiej" - powiedział Przydacz. Jak dodał, jest spokojny o stan polsko-amerykańskich relacji.

Zaznaczył, że prezentowana przez Demokratów ocena polityki rosyjskiej jest w dużej części zbieżna z polską oceną. "Współpracowaliśmy z Demokratami, z prezydentem Barackiem Obamą w roku 2015, w 2016. W tamtej administracji Joe Biden był wiceprezydentem. Jego zaangażowanie w regionie Europy Środkowej i Wschodniej, chociażby wsparcie polityczne dla Ukrainy, jest bardzo dobrze znane. Decyzja szczytu NATO z 2016 roku o rozlokowaniu jednostek NATO w Polsce także miała miejsce za czasów Demokratów w Białym Domu" - powiedział wiceminister.

Wyraził przekonanie, że także teraz będzie można budować dobre relacje z USA. "Z naszej perspektywy ważne jest zaangażowanie amerykańskie w inicjatywę Trójmorza. W pierwsze dyskusje, jakie toczyły się wokół koncepcji Trójmorza, w których uczestniczył prezydent Duda w 2015 r., angażowali się zarówno politycy Republikanów jak i Demokratów" - powiedział Przydacz.

Reklama

Wyraził przekonanie, że także bezpieczeństwo energetyczne oparte jest na obopólnym, polsko-amerykańskim interesie. "Import gazu LNG z USA wzmacnia nasze bezpieczeństwo energetyczne, a także bezpieczeństwo regionu, bo mówimy też o możliwym o reeksporcie tego gazu na Ukrainę w przyszłości. Podobnie kwestia energii nuklearnej; my poszukujemy partnera w tym zakresie, Stany Zjednoczone mają na tym polu doświadczenie i ta współpraca powinna być kontynuowana" - powiedział.

Według Przydacza, po wyborze Bidena na prezydenta USA z całą pewnością zmieni się styl dyplomacji amerykańskiej, która, jak zapowiada Joe Biden, będzie "bardziej konsensualna, oparta o dialog". "Nie przewiduję jednak drastycznego zaniżenia temperatury sporu z Chinami, bo tam te napięte relacje wynikają z realnej rozbieżności interesów. Natomiast myślę, że Joe Biden będzie starał się zacieśnić relacje z Unią Europejską" - powiedział wiceszef MSZ.

Zaznaczył, że Polska opowiada się za ścisłą współpracą euroatlantycką. "Jesteśmy za jak najgłębszą kooperacją pomiędzy Europą a Stanami Zjednoczonymi; jesteśmy w jednym sojuszu obronnym, jesteśmy częścią tej samej cywilizacji, mamy wiele wspólnych interesów" - stwierdził. Zaznaczył, że aby relacje transatlantyckie zostały wzmocnione, konieczna jest także wola ze strony Europy.

"Pamiętamy, że były koncepcje autonomii strategicznej po stronie Europy Zachodniej, które miały na celu zbudowanie pełnej samodzielności w tematyce bezpieczeństwa, bez Stanów Zjednoczonych. My się temu sprzeciwiamy; uważamy, że obecność amerykańska na kontynencie europejskim ma stabilizujący wpływ na naszą rzeczywistość i bezpieczeństwo Europejczyków" - powiedział Przydacz.

W USA trwa wciąż zliczanie głosów, media oceniają jednak, że przewaga Demokraty Joe Bidena jest tak duża, iż może on być pewien liczby głosów elektorskich, która gwarantuje mu prezydenturę (co najmniej 270). AP przyznała wygraną Bidenowi w Pensylwanii (20 głosów elektorskich) oraz w Arizonie (11). Telewizja Fox łącznie daje Demokracie 290 głosów elektorskich.

Ostateczne wyniki ze wszystkich stanów będą znane prawdopodobnie za kilka tygodni. Prezydent Trump w wydanym oświadczeniu napisał, że wybory jeszcze się nie zakończyły; jego obóz zapowiada walkę podczas ponownych przeliczeń głosów w Georgii i Wisconsin oraz utrzymuje, że w procesie wyborczym dochodziło do fałszerstw.(PAP)

autor: Marzena Kozłowska

mzk/ itm/