Nowy premier na Sri Lance. Zaprzysiężenie po krwawych zamieszkach i atakach na domy polityków

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
12 maja 2022, 17:11
Sri Lanka, Kolombo
<p>Sri Lanka, Kolombo</p>/ShutterStock
Sri Lanka ma od czwartku nowego premiera, Ranila Wickremesinghe. To szansa na uspokojenie sytuacji na wyspie, gdzie na początku tygodnia w ulicznych zamieszkach spłonęły dziesiątki domów polityków i zginęło co najmniej osiem osób.

Ranil Wickremesinghe, którego na stanowisko szefa rządu powołał prezydent Gotabaya Rajapaksa, to doświadczony polityk opozycji, który wcześniej wielokrotnie kierował rządem: po raz pierwszy w latach 1993-1994, a ostatnio od 2015 do 2019 roku.

W poniedziałek do dymisji z funkcji premiera został zmuszony brat prezydenta, Mahinda Rajapaksa. Świeżo zaprzysiężony szef rządu bezpośrednio po ceremonii udał się do jednej z buddyjskich świątyń po błogosławieństwo. Nowy gabinet to dla Sri Lanki szansa na uspokojenie najnowszej fali przemocy. Wickremesinghe nie cieszy się jednak poparciem większości w parlamencie ani popularnością wśród Lankijczyków, a obywatele nie przestają domagać się rezygnacji prezydenta.

Najnowsza fala chaosu przeszła przez Sri Lankę w poniedziałek, gdy politycy rządzącej koalicji zwieźli do Kolombo – największego miasta i gospodarczej stolicy kraju – setki zwolenników de facto sprawującego władzę politycznego klanu Rajapaksów. Jak twierdzą świadkowie, byli wśród nich zwolnieni z więzień przestępcy. Prorządowe grupy zaatakowały pokojowo protestujących obywateli. W wyniku zamieszek rannych zostało ponad 230 osób.

Wieczorem demonstranci sforsowali bramę oficjalnej rezydencji byłego premiera i wrzucili na jej teren koktajle Mołotowa. Grupy protestujących w wielu częściach kraju zaatakowały też dziesiątki prywatnych domów należących do członków rządzącej partii. Budynki były grabione i podpalane. Ucierpiały także samochody, autobusy, biura oraz pojedyncze restauracje i hotele należące do osób powiązanych z rządem. Spłonęły liczne prywatne posiadłości byłego premiera Mahindy Rajapaksy.

We wtorek rano wraz z rodziną został on ewakuowany do odległej od Kolombo bazy marynarki wojennej, a ministerstwo obrony zezwoliło siłom bezpieczeństwa na strzelanie do tych, którzy niszczą własność publiczną i atakują innych.

W czwartek w całym kraju nadal obowiązuje stan wyjątkowy i godzina policyjna, a ulice Kolombo patrolują żołnierze na motocyklach i w wozach opancerzonych.

Masowe protesty na Sri Lance trwają od przełomu marca i kwietnia. Są reakcją na wywołany zadłużeniem kryzys gospodarczy, braki elektryczności i podstawowych produktów. Obywatele krytykują też powszechną wśród lankijskiej klasy rządzącej korupcję i nepotyzm. Wielu domaga się całkowitej wymiany politycznych elit.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj