Wypowiedzi uchodźców przytacza między innymi rzymski portal Roma Today za internetową stroną dla Ukraińców przebywających za granicą Strana.ua.

“Nocleg był gratis, przez trzy miesiące dostawaliśmy też zasiłki po 300 euro dla każdej osoby dorosłej i po 150 euro na dziecko. Ale już więcej nie wypłacają, a właściciele domów dają nam do zrozumienia, że mamy je opuścić” - powiedziała Daria z Kijowa, przebywająca w Bari w Apulii na południu.

Reklama

Kobieta dodała: “Praca tu jest naprawdę fatalna. Trzeba zbierać wiśnie za 6 euro za godzinę. To piekielna praca przez 10 godzin dziennie i z jednym wolnym dniem w miesiącu”. Rozmówczyni portalu twierdzi też, że dzieci nie są przyjmowane do szkół z powodu braku miejsc.

„Pojedziemy do Niemiec, gdzie wsparcie socjalne jest znacznie lepsze i łatwiej jest z pracą i ze szkołą” - zauważyła.

Inna rozmówczyni portalu - Elena, pracująca obecnie jako przewodniczka turystów, mówi, że nie wie, czy znajdzie zatrudnienie po zakończeniu sezonu wakacyjnego.

Problemy ze znalezieniem pracy mają też przybyli z Ukrainy lekarze. Przeszkodą jest często nieznajomość języka włoskiego oraz, jak przyznała Weronika, konieczność posiadania rekomendacji.

„Choć potwierdziłam mój dyplom i nauczyłam się języka, nie chciała mnie przyjąć żadna klinika” - skarżyła się z kolei Nadieżda. Jak dodała, dopiero kiedy otrzymała rekomendację od jednego z lekarzy, została zatrudniona tam, gdzie wcześniej nie chciano jej przyjąć.

Oksana z Winnicy przyznała, że nikt nie jest przyjmowany do żadnej pracy „z ulicy” i wszędzie potrzebne są referencje.

Do Włoch od początku rosyjskiej agresji na Ukrainę przybyło ponad 145 tys. uchodźców wojennych. Liczba tych, którzy już wyjechali, nie jest znana. Wcześniej informowano, że Ukraińcy zaczynają wracać do swojego kraju.

Z Rzymu Sylwia Wysocka (PAP)