Oznacza to, że zabronione będzie korzystanie z węży podłączonych do sieci wodociągowej do takich czynności jak podlewanie ogrodów, mycie samochodów lub czyszczenie domów, a tym, którzy będą go w uporczywy sposób łamać, grozi kara do 1000 funtów. Wejdzie on w życie w środę za tydzień, ale Thames Water wezwała klientów, by już teraz oszczędzali wodę tak bardzo, jak to możliwe.

Thames Water jest szóstym operatorem sieci wodociągowych w Anglii i Walii, który albo już wprowadził taki zakaz, albo ogłosił, że zacznie on obowiązywać w ciągu najbliższych dni, ale jest spośród nich największym - na obszarach obsługiwanych przez tę firmę mieszka ok. 15 mln osób.

Reklama

Zakaz został wprowadzony mimo tego, że od początku tygodnia w Wielkiej Brytanii mają miejsce intensywne opady i w dużej części kraju obowiązuje ostrzeżenie przed burzami. Jednak trwające wcześniej upały i wyjątkowo niskie opady w lipcu i pierwszych dwóch tygodniach sierpnia spowodowały, że gleba jest wyjątkowo twarda i sucha, a w efekcie woda zamiast w nią wsiąkać, szybko po niej spływa. W miniony piątek w dużej części Anglii ogłoszono suszę.

Firma Thames Water poinformowała, że podczas zeszłotygodniowej fali upałów popyt na wodę wzrósł do najwyższego poziomu od 25 lat, każdego dnia dostarczała do klientów 2,9 mld litrów wody, a na terenach, gdzie były wyjątkowo wysokie temperatury, popyt był nawet o 50 proc. wyższy niż zwykle o tej porze roku.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński (PAP)