Dwie rakiety wystrzelono ze strefy Gazy w kierunku Izraela

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
26 czerwca 2020, 22:56
Rakiety przeciwlotnicze
Rakiety przeciwlotnicze/Shutterstock
Dwie rakiety zostały wystrzelone ze Strefy Gazy w piątek wieczorem w kierunku Izraela - poinformowała armia izraelska. Strefa Gazy jest kontrolowana przez radykalny ruch palestyński Hamas, który wielokrotnie ostrzeliwał terytorium państwa żydowskiego.

Ostrzał rakietowy poprzedziło wycie syren w izraelskiej miejscowości Sderot przy granicy ze Strefą Gazy.

Według dziennika "Jerusalem Post" rakiety nie spowodowały żadnych szkód; jedna z nich miała spaść na niezamieszkany teren po izraelskiej stronie granicy, a druga - prawdopodobnie jeszcze na terytorium Strefy Gazy.

Wcześniej Hamas dokonał podobnego ataku na początku maja.

Hamas ostrzegł w czwartek, że aneksja przez Izrael części okupowanego Zachodniego Brzegu stanowiłaby "wypowiedzenie wojny".

Premier Izraela Benjamin Netanjahu dąży do szybkiej aneksji terytoriów obiecanych Izraelowi w planie pokojowym Białego Domu dla Bliskiego Wschodu.

Przedstawiony 28 stycznia plan administracji prezydenta Donalda Trumpa zakłada istnienie dwóch oddzielnych państw - Izraela i Palestyny. Palestyńską stolicą miałoby być miasteczko Abu Dis, 1,6 km na wschód od Jerozolimy Wschodniej. Według planu Izrael uzyskałby pełną suwerenność nad żydowskimi osiedlami na Zachodnim Brzegu Jordanu.

Autonomia Palestyńska odrzuciła bliskowschodni plan, argumentując, że w sposób nieuczciwy faworyzuje on stronę izraelską.

Netanjahu zapowiadał wielokrotnie, że 1 lipca rozpocząć mają się rozmowy gabinetowe na temat tzw. rozszerzenia suwerenności Izraela na ok. 130 osiedli i Dolinę Jordanu, czyli de facto aneksji około 30 proc. Zachodniego Brzegu.

Palestyńczycy domagają się utworzenia państwa, którego stolicą byłaby Jerozolima Wschodnia, a terytorium obejmowałoby Zachodni Brzeg i Strefę Gazy.

Strona palestyńska bojkotuje inicjatywy Waszyngtonu od grudnia 2017 roku, kiedy to Trump ogłosił uznanie przez USA Jerozolimy za stolicę Izraela. Strona palestyńska oceniła wówczas, że decyzja prezydenta USA dyskwalifikuje amerykańską administrację jako bezstronnego mediatora w konflikcie bliskowschodnim.

Napięcie między USA i Palestyńczykami wzrosło jeszcze, gdy w listopadzie 2019 roku sekretarz stanu USA Mike Pompeo ogłosił, że izraelskie osadnictwo na Zachodnim Brzegu Jordanu nie jest sprzeczne z prawem międzynarodowym.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj