Według autorów artykułu, Edwarda Wonga oraz Stevena Lee Myersa, wydarzenia ostatnich tygodni świadczą, że "przygotowywana jest scena pod nową erę konfrontacji, kształtowaną przez poglądy najbardziej jastrzębich głosów po obu stronach".

Intensyfikację działań amerykańskich urzędników wymierzonych w Chiny "NYT" wiąże ze słabnącymi w roku wyborczym sondażami przywódcy USA Donalda Trumpa. Autorzy artykułu uważają, że prezydenccy doradcy "w kampanii uczynili z agresywnej retoryki wobec Chin filar swojej strategii, wierząc, że może to zmobilizować wyborców".

W Pekinie natomiast - jak pisze "NYT" - rośnie "świadomość, że korzenie konfliktu sięgają głębiej", a Stany Zjednoczone "nigdy nie zaakceptują rosnącej potęgi gospodarczej i militarnej (Chin) ani jego autorytarnego systemu politycznego".

"Przywódca Chin Xi Jinping zaognił rywalizację, ignorując międzynarodowy niepokój związany z rosnącym autorytaryzmem (w ChRL), który ma na celu umocnienie władzy politycznej i rozprawienie się z podstawowymi wolnościami, od Sinciangu po Hongkong. W ten sposób Xi zaostrzył podejście Waszyngtonu, przyczyniając się do zderzenia, które - według niektórych w Chinach - będzie groźne dla interesów (chińskiego) państwa" - pisze "NYT".

Dziennik ocenia, że "umocnienie fundamentalnej strategicznej i ideologicznej konfrontacji między dwiema największymi gospodarkami świata" może okazać się "najważniejszym dziedzictwem polityki zagranicznej" Trumpa. Doradcy prezydenta USA mają uważać, że Waszyngton powinien na działania Chin odpowiadać zdecydowanie, niezależnie od tego, kto będzie gospodarzem w Białym Domu.

Reklama

Trump już od kampanii wyborczej w 2016 roku obiecywał zmienić amerykańskie relacje z Chinami, ale przede wszystkim dotyczyło to handlu. "Na początku tego roku niektórzy okrzyknęli znaczącym osiągnięciem wynegocjowany rozejm w wojnie handlowej między krajami. Umowa ta nadal obowiązuje, choć wisi na włosku w cieniu szerszej walki" - odnotowuje "NYT".

Dziennik spekuluje, że ostry kurs Waszyngtonu nie zostanie zmieniony, nawet jeśli w listopadowych wyborach zwycięży kandydat Demokratów i były wiceprezydent Joe Biden. "Ideaorientowania amerykańskiej polityki na rywalizację z Chinami cieszy się solidnym ponadpartyjnym poparciem" w Waszyngtonie - cztamy na portalu nowojorskiej gazety. W drugiej połowie lipca doszło do gwałtownego pogorszenia relacji amerykańsko-chińskich.

W piątek służby USA weszły do chińskiego konsulatu w Houston po opuszczeniu go przez chińskich dyplomatów. We wtorek amerykańskie władze dały Chińczykom trzy dni na wyjście z tej placówki.

W odpowiedzi na decyzję USA władze w Pekinie zażądały w piątek zamknięcia amerykańskiego konsulatu w mieście Chengdu w Syczuanie.

W czwartkowym przemówieniu w Kalifronii sekretarz stanu USA Mike Pompeo oświadczył, że stosunki Pekin-Waszyngton powinny opierać się na zasadzie "nieufności i weryfikacji". Szef amerykańskiej dyplomacji powiedział też, że znormalizowanie relacji z ChRL przez prezydenta Richarda Nixona prawie pół wieku temu ostatecznie nie wpłynęło pozytywnie na amerykańskie interesy.