Antydronowa "strzelba" jest dziełem inżynierów z Białoruskiego Centrum Naukowo-Technicznego LEMT. Zaprezentowana została na międzynarodowych targach uzbrojenia UMEX 2026 w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
Białoruska "strzelba" przypomina rosyjską "Jołkę"
System, jak pisze serwis European Defence Review, jest już testowany od wielu miesięcy. Składa się z wyrzutni przypominającej strzelbę oraz drona przechwytującego. Pod tym względem przypomina nieco rosyjski system antydronowy "Jołka", który również odpalany jest ze specjalnej wyrzutni (na nagraniu poniżej).
Białoruska konstrukcja – zgodnie z deklaracjami producenta, cytowanymi przez serwis European Defence Review – wykorzystuje system wizualnego samonaprowadzania z kamerą dzienną oraz termowizyjną. Przechwycenie celu następuje jeszcze przed startem – dalszy lot odbywa się automatycznie, bez udziału operatora. Z kolei w systemie "Jołka" żołnierz musi skierować drona w stronę celu, a jego namierzenie następuje dopiero w końcowej fazie lotu.
Choć białoruski dron przechwytujący ma zasięg wykrycia i przechwycenia celu od 200 do 500 metrów, to może latać na odległość aż 6 km. Pozostałe znane parametry:
- maksymalna prędkość sięga 200 km/h;
- masa głowicy bojowej wynosi 500 gramów (zawiera 400 odłamków);
- całkowita masa zestawu to 6 kg, z czego sam dron waży 3 kg.
Do tego wyrzutnia posiada możliwość montażu celowników.
Powstaje także wersja na ciężarówce
LEMT zapowiada, że drony przechwytujące będą także instalowane na ciężarówkach z napędem 4x4, podobnych do GAZ-66 "Szisziga", wyposażonych w stację radiolokacyjną. Ta konstrukcja jest obecnie opracowywana.
Wyrzutnie tego systemu mają docelowo przenosić po cztery bezzałogowce.
Rosja może wykorzystać projekt na dwa sposoby
Redakcja ukraińskiego serwisu militarnego Defense Express podkreśla, że białoruski system może szybko trafić do Rosji, a potem na linię frontu. Zwraca też uwagę, że białoruskie firmy mogą służyć Rosjanom jako przykrywka do omijania międzynarodowych sankcji.