Globalne ambicje. Jaki cel mają Huti?

Morze Czerwone
Morze Czerwone/shutterstock
Huti wykorzystują zachodnią operację wojskową do zbudowania sobie większej popularności w świecie arabskim. Wojnę psychologiczną traktują równie poważnie jak działania militarne. 

Amerykański przywódca Joe Biden zapytany przez dziennikarza, czy bombardowanie obiektów militarnych ruchu Huti w Jemenie jest skuteczne, odpowiedział: – Mówiąc „skuteczne”, ma pan na myśli to, czy powstrzymują Huti? Nie. Czy będziemy je kontynuować? Tak.

Jeszcze przed 11 stycznia, kiedy Stany Zjednoczone i Wielka Brytania rozpoczęły operację mającą uspokoić sytuację na Morzu Czerwonym, wielu ekspertów ostrzegało, że ataki przeciwko bojownikom niekoniecznie przyniosą pożądane rezultaty. – Okupowane przez Huti terytoria w Jemenie zostały przez minioną dekadę doszczętnie zbombardowane przez Saudyjczyków i Emiratczyków, którzy wykorzystywali najnowocześniejsze amerykańskie i europejskie uzbrojenie. Z kolei wspierany przez nie jemeński rząd prowadził ofensywę lądową. Huti udało się zarówno przetrwać naloty, jak i odeprzeć operację lądową. Wciąż okupują też Sanę – komentował na początku stycznia na łamach DGP Marcin Krzyżanowski z Uniwersytetu Jagiellońskiego. – Nie widzę powodu, dla którego teraz miałoby być inaczej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Karolina Wójcicka
Karolina Wójcicka
Dziennikarka międzynarodowa DGP, współautorka podcastu Bliski Świat
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraGlobalne ambicje. Jaki cel mają Huti? »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj