"Propozycja estońskiej premier Kai Kallas, aby wszyscy członkowie NATO przekazali 0,25 procent swojego PKB na wsparcie Ukrainy, ma sens. Ponieważ w dynamice wojny Europa musi coś przeciwstawić rosyjskiej gospodarce wojennej i wsparciu, jakiego udzielają Rosji państwa sojuszu CRINK (Chiny, Iran i Korea Północna)" - mówi Kiesewetter pytany o to, jak ocenia ten pomysł.

Poseł uważa, że skoro Europa i Zachód w ogóle przewyższają Rosję pod względem gospodarczym, to można pomóc Ukrainie wygrać wojnę, jeśli tylko istnieje wola polityczna. Podkreśla przy tym, że chodzi o takie zwycięstwo Kijowa, które oznaczać będzie wyzwolenie terytorium Ukrainy w granicach z 1991 roku.

"Aby to osiągnąć, należy w końcu zmienić cel i strategię sojuszników na kompleksowe wsparcie i hasło: +whatever it takes to win the war+ (wszystko, czego potrzeba, by wygrać wojnę - PAP)- wyjaśnia.

Kiesewetter ocenia, że Rosja może zostać zmuszona do negocjacji "tylko wtedy, gdy Ukraina będzie działać z pozycji siły", ale na razie wojna rozstrzyga się na polu bitwy, ponieważ Rosja uważa, że odnosi zwycięstwo i nie jest zainteresowana negocjacjami.

Reklama

"Nie zmieni się to tak długo, jak długo Niemcy jako decydujący kraj w Europie, będą się wahać i zwlekać" - mówi deputowany, który uważa, że Berlin musi postawić sobie za cel zwycięstwa Ukrainy i zmienić strategię wspierania Kijowa tak, aby dostarczać mu pomoc kompleksową.

Kiesewetter ostrzega w rozmowie z serwisem Fake Hunter, że "finansowe wspieranie Ukrainy z +kieszeni Zachodu+ i towarzyszenie jej z +pozycji pracy zdalnej+ oznacza nie tylko koniec Ukrainy", ale może również doprowadzić do tego, że Rosja zaatakuje kolejne państwa i tym samym "będzie to końcem pokoju, wolności i samostanowienia w Europie". (PAP)

Rozmawiała Olga Doleśniak-Harczuk