Japoński tygodnik „Nikkei Asian Review” podał, powołując się na anonimowego posła z partii Suu Kyi, Narodowej Ligi na rzecz Demokracji (NLD), że została ona zamknięta w areszcie domowym w stolicy Birmy, Naypyidaw. Podobnie postąpiono z prezydentem kraju U Win Myintem – przekazało to źródło.

Po przejęciu władzy żołnierze otoczyli budynki rządowe i zamknęli w nich posłów, którzy przybyli do Naypyidaw na pierwsze obrady parlamentu po listopadowych wyborach. Wybory wygrała NLD, ale wojsko twierdzi, że w czasie głosowania dochodziło do oszustw.

Członek centralnego komitetu informacyjnego NLD Kyi Toe napisał z kolei na Facebooku, że dowiedział się, iż Suu Kyi jest w dobrym stanie zdrowia, a wojsko nie planuje przeniesienia jej w inne miejsce.

Tymczasem w Rangunie, największym mieście Birmy, słychać było we wtorek trąbienie klaksonów i tłuczenie w patelnie na znak sprzeciwu wobec puczu – podała agencja Reutera.

Do kampanii nieposłuszeństwa obywatelskiego przeciwko dyktaturze wojska przyłączyli się pracownicy co najmniej 20 rządowych szpitali. Lekarze grożą przerwaniem pracy, mimo że w kraju stopniowo rośnie liczba wykrytych infekcji koronawirusem.

„Nie możemy zaakceptować dyktatorów i niewybranego rządu (…) Mogą aresztować nas w każdej chwili. Zdecydowaliśmy, że się z tym zmierzymy” – powiedział Reuterowi Myo Thet Oo, jeden z uczestniczących w akcji lekarzy z miasta Lashio na północnym wschodzie kraju.

Jednak wojsko również ma swoich zwolenników. W Rangunie setki ludzi wyszły na ulice, by zademonstrować poparcie dla przywódcy puczu, generała Min Aung Hlainga.

Generał oświadczył na pierwszym posiedzeniu swojego rządu, że przejęcie władzy przez armię było nieuniknione, biorąc pod uwagę skargi na rzekome fałszerstwa wyborcze, które zostały odrzucone przez birmańską komisję wyborczą – poinformowały służby prasowe armii.

Wojskowi przestrzegli również dziennikarzy i społeczeństwo przed rozpowszechnianiem w mediach społecznościowych „plotek”, które mogą wywołać zamieszki i zdestabilizować kraj.

Po zamachu stanu ze względów bezpieczeństwa pracę wstrzymały birmańskie fabryki japońskich firm motoryzacyjnych Suzuki i Denso – poinformowała we wtorek japońska agencja Kyodo.