Miller w poniedziałek w Radiu Zet ocenił, że sytuacja na polsko-białoruskiej granicy jest poważna. "Tym bardziej, że widzimy istotną zmianę, bo dziś mamy tam coraz więcej białoruskich służb mundurowych, ale także migranci mają już inną twarz. To są głównie młodzi mężczyźni, stosunkowo agresywni; oni są oczywiście zgromadzeni przez Białorusinów, atakują zasieki na granicy. Z punktu widzenia PiS to sytuacja bardzo dobra, bo mniej się będzie mówiło o kobietach z dziećmi, a częściej o agresywnych, młodych mężczyznach" - pokreślił europoseł.

Zdaniem b. premiera "z powodu sytuacji na granicy polsko-białoruskiej nie będzie wojny". Jak zaznaczył, Alaksandr Łukaszenka próbuje powtórzyć manewr, który udał się "prezydentowi Turcji, który zarobił na tym dużo pieniędzy". "Łukaszenka myśli, że ten manewr można powtórzyć i będzie próbował na ile może, jak głęboko może się posunąć" - ocenił Miller.

Reklama

"Gdyby władze UE były bardziej zdecydowane, to ten konflikt można byłoby już zakończyć. Mam na myśli bardzo surowe akcje punktowe, nie skierowane w obywateli Białorusi, ale w interesy ekonomiczne Łukaszenki i jego przyjaciół" - dodał polityk.

Dopytywany, czy jego zdaniem Unia zachowuje się zbyt biernie w prawie Białorusi, Miller odparł, że tak. Zaznaczył, że Komisja Europejska pomału się radykalizuje, ale to w dalszym ciągu za mało. "Wiadomo, jakie pieniądze i skąd pozyskuje Łukaszenka i wiadomo, co trzeba zrobić, żeby odczuł to bardzo boleśnie" - zaznaczył europoseł. Wskazał, że trzeba wprowadzić sankcje punktowe. "Mam na myśli transport, import paliw, czyli głównie benzyny i ropy naftowej" - wymienił.

Miller był też pytany o niedzielną wypowiedź premiera Mateusza Morawieckiego dla PAP, że z premierami Litwy i Łotwy rozważają uruchomienie artykułu 4. Traktatu Północnoatlantyckiego. Mówi on, że strony będą się wspólnie konsultowały, ilekroć zagrożone będą: integralność terytorialna, niezależność polityczna lub bezpieczeństwo którejkolwiek z nich.

Zdaniem b. premiera należało to zrobić już dawno temu. "Ten konflikt trzeba umiędzynarodowić. Tam się musi pojawić Frontex, Interpol, przedstawiciele NATO. Polska nie może sprawiać wrażenia, że jest w tym konflikcie osamotniona. Przeciwnie, musi być jasno, że za nami stoją różne instytucje, zwłaszcza unijne i NATO-wskie, i że jakakolwiek wzmocniona agresja w stosunku do Polski jest atakiem na całą międzynarodową wspólnotę" - powiedział Miller. (PAP)