Generałowie, którzy wzięli we wtorek udział w zorganizowanej przez KO debacie "Zagrożenia dla Polski a projekt ustawy o obronie ojczyzny", wyrazili przekonanie, że projekt będzie zmodyfikowany zanim stanie się ustawą.

Projekt przewiduje m.in. szybszy wzrost nakładów obronnych w odniesieniu do PKB, nowe źródła ich finansowania, możliwość nabywania sprzętu przez wojsko w drodze leasingu. Ustawa miałaby wejść w życie 1 lipca 2022 r. Projekt, którego wnioskodawcą jest resort obrony, został zapowiedziany pod koniec października przez szefa resortu Mariusza Błaszczaka i wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego.

Reklama

Gen. w st. spocz. Mieczysław Cieniuch, szef Sztabu Generalnego w latach 2010-13, były przedstawiciel Polski przy komitetach wojskowych NATO i UE oraz były ambasador w Turcji, stwierdził, że projekt, który "miał być panaceum na bolączki i niedoskonałości", odpowiedzią na zagrożenia, nie spełnia tych oczekiwań. "Jest kompilacją 13 ustaw i wielu aktów niższej rangi, nie wnosi nic nowego. Daje odpowiedź na wyzwania z dnia wczorajszego, jest zbyt mocno osadzony w przeszłości" – dodał.

Zauważył, że wbrew tytułowi, nawiązującemu do artykułu konstytucji o obywatelskim obowiązku obrony ojczyzny, treść odnosi się głównie do służby wojskowej, a analizę utrudnia brak przepisów wykonawczych. Według Cieniucha wiele sformułowań "nie pasuje do tak patriotycznego aktu prawnego, jakim w założeniu ma być ta ustawa". Jak zauważył, w jednym ciągu zawarto przepisy o wydaleniu ze służby w razie skazania za zabójstwo i odejściu ze służby w razie wyboru na posła.

Zwrócił też uwagę, że w projekcie przewidziano dwuletnie vacatio legis z wyjątkiem przepisów likwidujących wojewódzkie sztaby wojskowe i wojskowe komendy uzupełnień. "Być może w ustawie chodzi o tę jedną rzecz" – dodał Cieniuch.

Gen. w st. spocz. Mieczysław Gocuł, szef SGWP w latach 2013-17, ocenił, że likwidacja 56 WSzW i 16 WKU oznacza centralizację zadań związanych np. z przygotowaniami przez przedsiębiorców planów na wypadek mobilizacji gospodarki. Wskazał także na skupienie "prawie wszystkich zadań dotyczących bezpieczeństwa i obronności" realizowanych przez państwo w ręku ministra obrony. Według Gocuła MON bez wsparcia całego rządu nie będzie w stanie wypełniać wielu zadań, np. związanych z poborem i realizowanych obecnie przez MSWiA.

Gocuł zwrócił też uwagę na niedostosowanie przepisów o reagowaniu kryzysowym do obecnych wyzwań – jak kryzys na granicy z Białorusią, standardów NATO i strategii bezpieczeństwa narodowego z 2020 r.

„Jeżeli projektodawca przewidział delegowanie zadań reagowania kryzysowego do WOT, to nie znajduję dla tego żadnego merytorycznego uzasadnienia” - powiedział Gocuł. „Doświadczenia Sojuszu w reagowaniu kryzysowym z 2014 r. pokazały jasno, że zadania reagowania kryzysowego jako organ wiodący powinien sprawować szef SGWP, jego organem wykonawczym powinien być dowódca operacyjny rodzajów sił zbrojnych. To Dowództwo Operacyjne ma zdolność do dowodzenia Wojskami Lądowymi, Siłami Powietrznymi, marynarka Wojenna i Wojskami Specjalnymi, czego nie posiada dowództwo WOT, z całym szacunkiem dla tego dowództwa i żołnierzy” – powiedział Gocuł.

„Wyobraźmy sobie likwidację zatorów lodowych na Odrze z użyciem śmigłowców, koordynowaną przez WOT, które nie posiadają tego typu uzbrojenia. To jest proszenie się o katastrofę lotniczą” – mówił. „Operacją reagowania kryzysowego na lewobrzeżu Odry będzie dowodzić Dowództwo Operacyjne, bo odpowiada za dowodzenie poza granicami państwa. Kto będzie dowodził tymi samymi pododdziałami na prawobrzeżu Odry? WOT. Nic bardziej błędnego nie mogło się stać” – podkreślił.

Jak dodał, to DORSZ może dowodzić działaniami połączonymi, zapewnić wsparcie logistyczne, zabezpieczenie medyczne i prawne w operacjach reagowania kryzysowego. „Zachęcam ustawodawcę, by to przeanalizował i nie brnął w ślepy zaułek” – zaapelował Gocuł.

Zdaniem byłego pierwszego zastępcy szefa SGWP gen. broni w st. spocz. Anatola Wojtana dwa główne cele projektu to wprowadzenie mechanizmu zwiększającego liczebność wojsk operacyjnych i WOT, oraz poszukiwanie nowych mechanizmów finansowania modernizacji technicznej, także spoza budżetu obronnego.

Były komendantów łowny Żandarmerii i Wojskowej i ex-komendant-rektor AON gen. dyw. w st. spocz. Bogusław Pacek ocenił, że „oddalamy się od reagowania militarnego naszych sojuszników”, które poza działaniami wojskowymi może obejmować także działania dyplomatyczne i sankcje. Jak dodał, „Polska izolując się, zmniejsza swoją szanse na obronność”. „Każdy może sobie zadać pytanie, jak zareagują sojusznicy, Niemcy, Francuzi, jeśli zostaniemy zaatakowani. To nie taka sama sytuacja jak 10 lat temu albo kiedy wstępowaliśmy do NATO” – powiedział.

Opublikowany w listopadzie projekt ustawy o obronie ojczyzny liczy ponad 700 artykułów ma zastąpić kilkanaście ustaw, w tym ustawę o powszechnym obowiązku obrony i o służbie wojskowej żołnierzy zawodowych. Zmierza do wprowadzenia nowych rodzajów służby, przewiduje też finansowanie wydatków na wojsko w wpływów spoza budżetu MON: papierów skarbowych, obligacji BGK, budżetu państwa oraz zysku NBP.