Odstraszanie Rosji już nie wystarczy
Według łotewskiego lidera poza odstraszaniem potrzebne są również skuteczniejsze rozwiązania, szczególnie w zakresie obrony powietrznej regionu bałtyckiego.
– Na potrzebę przekształcenia dotychczasowej misji NATO, powinny wskazywać konsultacje, zainicjowane przez Estończyków w ramach artykułu 4 Traktatu Północnoatlantyckiego oraz zwołana nadzwyczajna sesja Rady Bezpieczeństwa ONZ – mówił Rinkeviczs w wywiadzie dla estońskiego radia ERR, nawiązując do incydentu, w którym trzy rosyjskie myśliwce MiG-31, przelatując nad Zatoką Fińską, znalazły się w przestrzeni powietrznej Estonii przez około 12 min.
„Pokazało to powagę sytuacji i sprawiło, że sojusznicy usłyszeli nie tylko głos Estonii, ale także innych państw bałtyckich” – powiedział łotewski prezydent, podkreślając, że zwłaszcza w regionie bałtyckim, obecne bezpieczeństwo przestrzeni nad tymi krajami polega „jedynie” na misji patrolowania nieba.
Misja nadzoru powinna się zmienić w misję obrony
Również władze w Tallinnie dążą do tego, by przekształcić wykonywaną rotacyjnie przez sojuszników natowską misję nadzoru w misję obrony przestrzeni powietrznej państw bałtyckich, w tym, w zakresie dozbrojenia samolotów sojuszników i użycia lądowych systemów obrony powietrznej.
Natowska misja Baltic Air Policy realizowana jest od 2004 r. po tym, jak Litwa, Łotwa i Estonia, które nie mają wystarczająco skutecznych własnych sił powietrznych, zostały przyjęte do NATO.
Redaktor i wydawca strony głównej, z redakcjami Grupy Infor (Forsal.pl, Dziennik.pl, GazetaPrawna.pl, Infor.pl, ZdrowieGO.pl) związany od 2010 roku. Zajmuje się tematyką stosunków międzynarodowych, polityki gospodarczej i technologicznej, bezpieczeństwa, a także psychologią, zarządzaniem i pracą. Wcześniej zajmował się naukowo teoriami społeczeństwa sieci.
