Jak zwraca uwagę gazeta, minister finansów Jeremy Hunt zasugerował w tym tygodniu, że rząd Rishiego Sunaka zamierza zerwać z podejściem przyjętym przez Borisa Johnsona i usunąć zdecydowaną większość barier w handlu z UE. Prywatnie wysokie źródła rządowe wskazują, że taki handel bez barier wymagałby przejścia w ciągu następnej dekady do relacji w stylu szwajcarskim, ale podkreślają, że nie rozciągałoby się to na powrót do swobody przepływu osób.

"Jest to oczywiście coś, czego UE nigdy by nam nie zaoferowała z góry, ponieważ powiedzieliby, że próbujemy mieć ciastko i zjeść ciastko, ale myślę, że dostaniemy to, ponieważ jest to w przeważającej mierze w interesie przedsiębiorstw po obu stronach" - powiedziało cytowane przez "The Sunday Times" źródło rządowe.

Reklama

Szwajcaria ma dostęp do jednolitego rynku unijnego poprzez szereg umów dwustronnych. Model ten obejmuje jednak też swobodę przepływu osób z UE oraz wpłaty do budżetu UE, a w ostatnich latach Bruksela naciskała również na to, by Trybunał Sprawiedliwości UE miał większy nadzór nad relacjami. Szwajcarzy często debatowali nad ograniczeniem swobody przemieszczania się, ale w ostatnim referendum opowiedzieli się za jej utrzymaniem.

Ministrowie są przekonani, że podejście UE do relacji z Wielką Brytanią ulega odwilży w związku z wyzwaniami jakie na całym kontynencie stwarzają wojna na Ukrainie i rosnąca inflacja.

"Myślę, że będziemy proaktywnie robić wszystko, co jest w naszej mocy, aby wprowadzić zmiany w celu poprawy spraw, jeśli chodzi o UE. Szersze tło jest takie, że UE dostrzega coś, czego nie oczekiwali - masowego wsparcia dla europejskiego bezpieczeństwa ze strony Wielkiej Brytanii w kwestii Ukrainy i mogą zobaczyć, że mając największe wojsko w Europie, poważnie wykonujemy swoje zadania. Myślę, że to jest bardzo dobra droga, z większym zaufaniem niż kiedykolwiek mielibyśmy z Borisem Johnsonem lub Liz Truss" - wyjaśnia cytowane źródło rządowe.

"The Sunday Times" zauważa jednak, że nawet jeśli brytyjski rząd wyklucza przywrócenie swobodnego przepływu osób, to płacenie z powrotem składek do unijnego budżetu czy zezwolenie na to, by TSUE sprawował nadzór nad relacjami między Londynem a Brukselą są absolutnie nieprzekraczalnymi granicami dla wpływowej wewnątrz Partii Konserwatywnej grupy twardych zwolenników brexitu.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński