Rano tego dnia policyjne oddziały prewencji otoczyły parlament Hongkongu po tym, jak niedzielny pokojowy protest przeciwko zmianom w prawie przekształcił się w starcia policji z protestującymi.

"Każda uczciwa osoba uznałaby projekt ustawy za uzasadniony i sensowny akt prawny, który wzmocniłby rządy prawa w Hongkongu i zapewnił sprawiedliwość - czytamy w komentarzu pekińskiej gazety. - Niestety, niektórzy mieszkańcy Hongkongu zostali oszukani przez obóz opozycyjny i jego zagranicznych sojuszników i uczestniczyli w kampanii przeciwko ekstradycji".

Według dziennika niektórzy protestujący w specjalnym regionie administracyjnym zostali wprowadzeni w błąd co do zmian zaproponowanych w projekcie ustawy, podczas gdy inni próbowali promować program polityczny.

"Nie zdawali sobie sprawy, że obóz opozycyjny używa ich jedynie jako pionków w swoich manewrach w celu osiągnięcia korzyści politycznych, niszcząc wiarygodność i reputację rządu specjalnego regionu administracyjnego, ani że niektóre siły zagraniczne wykorzystują okazję, by rozwinąć własną strategię w celu wymierzenia ciosu w Chiny, próbując wywołać chaos w Hongkongu - uważa "China Daily". Gazeta nie sprecyzowała, o jakie siły może chodzić.

Jeszcze w czerwcu odbędzie się głosowanie parlamentarne w sprawie projektu zmian prawa ekstradycyjnego, wniesionego przez lokalny rząd Hongkongu. Jeśli nowelizacja zostanie uchwalona, umożliwi przekazywanie osób podejrzanych w sprawach kryminalnych władzom krajów i regionów, z którymi Hongkong nie miał dotąd umowy ekstradycyjnej.

Kontrowersje budzi możliwość przekazywania osób podejrzanych do Chin kontynentalnych. Wielu Hongkończyków nie ma zaufania do systemu prawnego na kontynencie, gdzie sądy uznają 99,9 proc. oskarżonych za winnych. Wielu obawia się również, że Pekin może wykorzystywać fałszywe zarzuty, by ścigać dysydentów i krytyków absolutnej władzy Komunistycznej Partii Chin.

Przeciwko zmianom w prawie ekstradycyjnym protestowały w niedzielę w Hongkongu co najmniej setki tysięcy ludzi.