- „Merz tkwi w pułapce Trumpa”
- „Świadomy swojej siły adwokat europejskich i niemieckich interesów”
- „Dlaczego rząd Merza położył uszy po sobie?"
- Interwencja w Wenezueli sprzeczna z prawem
- Merz nie chce ryzykować zepsucia dobrych relacji z Trumpem
„Merz tkwi w pułapce Trumpa”
„Merz tkwi w pułapce Trumpa” – pisze „Sueddeutsche Zeitung”. „Kanclerz stoi przed dylematem: krytykując akcję USA przeciwko (dotychczasowemu przywódcy Wenezueli Nicolasowi - PAP) Maduro, może narazić na szwank swoje dobre kontakty z Donaldem Trumpem, ale otwarta bojaźliwość zostanie odebrana jako oznaka politycznej słabości” – pisze komentator dziennika.
Zdaniem ekspertów prawna ocena porwania Maduro nie jest skomplikowana, skomplikowana jest za to sytuacja, w jakiej znalazł się Merz – podkreśla.
Wyraźnie widać, że Merz nie chce rozgniewać prezydenta USA, który jest tak dumny ze swojej akcji. Dotyczy to wszystkich przywódców europejskich, ale kanclerz Niemiec ma szczególnie dużo do stracenia – zaznacza „SZ”. Jak dodaje, niedawnym spotkaniem w Berlinie poświęconym Ukrainie, z udziałem wysłanników USA Steve'a Witkoffa i Jareda Kushnera, Merz potwierdził swoje ambicje objęcia kierowniczej roli w Europie.
„Merzowi chodzi o to, by Europa i Ukraina nie zostały pominięte w negocjacjach pomiędzy Rosją i USA. Atutem kanclerza jest jego pozycja u Trumpa” – czytamy w „SZ”.
„Świadomy swojej siły adwokat europejskich i niemieckich interesów”
Zdaniem gazety Merz chce być odbierany jako „świadomy swojej siły adwokat europejskich i niemieckich interesów”, jednak jego rola w negocjacjach o Ukrainie zależy od jego relacji z „humorzastym Trumpem”. Dla Merza, któremu udawało się dotąd utrzymanie dobrego kontaktu z Trumpem, wyraźna krytyka działań USA wobec Wenezueli byłaby ryzykowna. Mówiąc w odniesieniu do akcji w Wenezueli o „złożonej” sytuacji prawnej, kanclerz ogranicza to ryzyko.
Swoim zachowaniem Merz wystawia się na ataki opozycji i sprawia wrażenie, że jest słabym politykiem. To wrażenie będzie się pogłębiało, im mniej Trump będzie uwzględniał stanowisko Europejczyków i im brutalniej będzie wysuwał roszczenia wobec należącej do Danii Grenlandii – czytamy w „Sueddeutsche Zeitung”.
„Dlaczego rząd Merza położył uszy po sobie?"
„Dlaczego rząd Merza położył uszy po sobie?” – pyta „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. „Ukraina jest dla Friedricha Merza ważniejsza niż Wenezuela. Jednak forsowane przez Trumpa prawo silniejszego stanowi zagrożenie także dla Europy” – ocenia dziennik.
„Świat reaguje na akcję Trumpa w dwojaki sposób: jedni wiwatują, inni potępiają. Rząd Merza kurczowo próbuje nie robić ani jednego, ani drugiego” – pisze „FAZ”, zwracając uwagę na wypowiedzi kanclerza i szefa MSZ Niemiec Johanna Wadephula, że prawna kwalifikacja akcji jest „złożona”.
Interwencja w Wenezueli sprzeczna z prawem
Zdumieni są nie tylko specjaliści od prawa międzynarodowego, gdyż z prawnego punktu widzenia sprawa jest jednoznaczna – interwencja jest „jasnym naruszeniem zakazu użycia siły i terytorialnej integralności Wenezueli, niezależnie od tego, czy Maduro jest baronem narkotykowym, czy nie” - podkreśla gazeta.
Jak podkreśla, wszystko to jest znane Berlinowi, który w podobnych sytuacjach chętnie wygłasza pod adresem innych państw wykłady na temat nieodzownego prymatu prawa międzynarodowego. „Merz i Wadephul są prawnikami. Są jednak przede wszystkim politykami ponoszącymi polityczną odpowiedzialność za Niemcy i właśnie to przeszkadza im w uznaniu postępowania Trumpa za naruszenie prawa międzynarodowego” – czytamy w „FAZ”.
Nadzieja, że Amerykanom uda się skłonić przywódcę Rosji Władimira Putina do rozejmu w Ukrainie, jest głównym powodem, dla którego politycy CDU/CSU położyli uszy po sobie, zanim wypowiedzieli się o „operacji specjalnej” w Wenezueli - pisze niemiecki dziennik.
Merz nie chce ryzykować zepsucia dobrych relacji z Trumpem
Merz nie chce ryzykować zepsucia dobrych relacji z Trumpem. Tylko w oparciu o osobisty kontakt, kanclerz może wpływać na poglądy i decyzje prezydenta USA. Tylko ci, których Trump ze względu na ich pochlebstwa uzna za przyjaciół, mogą złagodzić fatalny wpływ, jaki wywiera na niego Putin – tłumaczy Kohler.
Od gotowości Trumpa do wysłuchania głosu krajów europejskich zależy nie tylko przyszły los Ukrainy, lecz także bezpieczeństwo i pokój w całej Europie. Jeżeli USA jeszcze bardziej odwrócą się od Europy, będzie to zaproszeniem Putina do kolejnych agresji – czytamy w „FAZ”. Jeśli jednak Trump wyśle wojsko na Grenlandię, wtedy nie wystarczy już powiedzenie, że sytuacja jest złożona – ostrzegł komentator gazety.
Z czego wynika powściągliwość Merza?
Czy powściągliwość Merza wynika ze względu na Ukrainę? A może kanclerz uważa amerykańską interwencję w Wenezueli za fascynującą? – zastanawia się dziennik „Tagesspiegel”.
„Przed kolejną turą rozmów o Ukrainie trzeba utrzymać Amerykanów po stronie Europy, gdyż bez Ameryki Europa jest za słaba” – podkreśla. Im dłużej Merz zwleka z zajęciem jasnego stanowiska, tym bardziej powstaje wrażenie, że uznał amerykańską interwencję za fascynującą z powodu determinacji USA.
„Cel nie uświęca środków” – podkreśla „Tagesspiegel”. Przestrzeganie państwowej suwerenności obowiązuje nie tylko „tyrana Władimira »Ras-Putina«”, lecz także USA wobec Wenezueli, mimo że Maduro był dyktatorem. Nikt na świecie nie powinien czuć się zachęcany do przemocy i samowoli – na przeszkodzie stoi prawo międzynarodowe. Merz musi to powiedzieć. W końcu to RFN od dziesięcioleci walczyła o oparty na zasadach, pokojowy ład. Teraz Niemcy nie mogą się tego wyprzeć – czytamy w konkluzji komentarza w dzienniku „Tagesspiegel”.
Jacek Lepiarz