W sylwestrową noc ludzie w Berlinie bali się wychodzić na ulicę. "To, co się dzieje, nie jest normalne"

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
2 stycznia 2026, 12:54
[aktualizacja 2 stycznia 2026, 12:56]
Berlin, Niemcy
W sylwestrową noc ludzie w Berlinie bali się wychodzić na ulicę. "To, co się dzieje, nie jest normalne"/Shutterstock
W sylwestrową noc policjanci w Berlinie byli wciągani w zasadzki i celowo ostrzeliwani fajerwerkami - poinformował rzecznik związku zawodowego berlińskiej policji Benjamin Jendro. W niemieckiej stolicy po nocy pełnej chaosu zatrzymano ponad 400 osób, około 30 funkcjonariuszy doznało obrażeń.

Groźne incydenty z materiałami pirotechnicznymi

W noc sylwestrową w Berlinie kolejny rok z rzędu doszło do licznych groźnych incydentów z materiałami pirotechnicznymi. W serwisach społecznościowych pojawiły się liczne filmiki, na których widać, jak fajerwerki wybuchają nisko nad głowami świętujących lub są wystrzeliwane w stronę radiowozów i policjantów. W niespokojną noc aresztowano ponad 400 osób, a ok. 30 policjantów odniosło obrażenia.

W odpowiedzi na zamieszki rzecznik berlińskiego związku zawodowego policji Benjamin Jendro domagał się zmian prawnych. „W 2026 roku zdecydowanie potrzebujemy innych ram działań: ogólnokrajowego zakazu fajerwerków albo przynajmniej drastycznego ograniczenia ich sprzedaży” - przekazał w rozmowie z portalem t-Online.

Według rzecznika policjanci byli „celowo wciągani w zasadzki, by można było ich atakować”.

"To, co się dzieje, nie jest normalne"

Jak podkreślił, sytuacja ma konsekwencje dla całego miasta. „Wielu ludzi w Berlinie boi się wychodzić w sylwestrową noc na ulicę. To, co się dzieje, nie jest normalne. Tylko dzięki naszym kolegom nie doszło do poważniejszych zajść” - powiedział Jendro.

Ministra sprawiedliwości Stefanie Hubig na krótko przed sylwestrem opublikowała projekt ustawy przewidujący surowsze kary za ataki na przedstawicieli służb mundurowych. Napaść na policjanta, strażaka lub pracownika służb medycznych ma być karana minimum sześcioma miesiącami więzienia zamiast jak dotąd trzema. Ten, kto zwabia służby w zasadzkę i tam je atakuje, będzie musiał liczyć się z karą co najmniej roku więzienia.

Mateusz Obremski

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj