Z wyjątkiem trzech kategorii produktów żywnościowych - pomidorów, mięsa drobiowego i wieprzowiny - wprowadzenie embarga nie przyniosło zastąpienia zagranicznych produktów tanią żywnością krajową - wskazują "Wiedomosti".

Dziennik powołuje się na pracę ekonomistek Natalii Wołczkowej i Poliny Kuzniecowej "Ile kosztują kontrsankcje - analiza dobrobytu", opublikowaną w piśmie Nowego Stowarzyszenia Ekonomicznego. Autorki przyjrzały się danym o cenach i konsumpcji 15 kategorii towarów żywnościowych.

Tylko w przypadku pomidorów, wieprzowiny i drobiu udało się zastąpić towary z importu produkcją krajową - ceny na te produkty spadły w porównaniu z 2013 rokiem, a konsumpcja wzrosła. Zbliża się do tej kategorii także wołowina, choć poziomu jej cen i konsumpcji nadal nie można porównać z 2013 rokiem.

Ceny wzrosły, a konsumpcja raptownie spadła w przypadku owoców, ryb i owoców morza, a także przetworzonych produktów mięsnych i mleka skondensowanego. Jako przykład reprezentatywny ekonomistki podają jabłka, które - jak zaznaczają - są najważniejszym owocem dla większości Rosjan. Najpierw po wprowadzeniu embarga ich produkcja zaczęła rosnąć, ale po 2016 roku spadła; ich konsumpcja w latach 2013-2018 spadła o ponad 25 procent, a ceny znacząco wzrosły.

Rosja importuje obecnie jabłka z Serbii, Mołdawii i Chin. "Wiedomosti" nie wymieniają krajów, skąd Rosja sprowadzała jabłka przed wprowadzeniem embarga, jednak znaczne ilości tych owoców przed 2014 rokiem pochodziły z Polski.

W przypadku innych produktów żywnościowych, takich jak masło, mleko i nabiał, udało się rzeczywiście zastąpić wcześniejszy import krajową produkcją, jednak produkty te są dziś w Rosji znacznie droższe niż w 2013 roku.

Ogółem polityka kontrsankcji kosztuje rosyjskich konsumentów 445 mld rubli rocznie (niecałe 7 mld USD), a więc 3000 rubli (47 USD) na osobę - oceniają Wołczkowa i Kuzniecowa.

>>> Czytaj też:  Gen. Hodges: Sojusz Polski z USA jest bardzo ważny, ale Warszawa nie może lekceważyć Berlina [WYWIAD]