Komentując wystosowany w poniedziałek telegram Kremla do Łukaszenki "Wiedomosti" oceniają, że prezydent Władimir Putin złożył mu gratulacje "mniej ciepłe" niż w 2015 roku. Dziennik wskazuje, że niektórzy parlamentarzyści w Rosji - w szczególności Konstantin Zatulin z rządzącej partii Jedna Rosja - mówili o fałszerstwach wyborczych.

Z kolei misja obserwacyjna krajów Wspólnoty Niepodległych Państw (WNP), w której skład wchodzili również rosyjscy parlamentarzyści, oświadczyła, że wybory były prawomocne i konkurencyjne.

Nieuznanie białoruskich wyborów przez Rosję wyglądałoby dziwnie, m.in. dlatego, że systemy wyborcze obu krajów cierpią na te same niedostatki - powiedział "Wiedomostiom" dyrektor Rosyjskiej Rady Spraw Międzynarodowych Andriej Kortunow. Jego zdaniem nikt w Moskwie nie chce dużego osłabienia Łukaszenki, bo to może sprawić, że stabilność na Białorusi stanie pod znakiem zapytania.

"Słaby Łukaszenka to nie tak źle dla Moskwy, ale jeśli będzie on bardzo słaby, to tworzy to już ryzyko niestabilności na zachodnich granicach Rosji i perspektywę +mińskiego majdanu+" - powiedział ekspert. Nie wykluczył on, że białoruski prezydent wykorzysta własną słabość - strasząc właśnie możliwą destabilizacją - jako atut w negocjacjach z Moskwą.

W gratulacjach, złożonych w poniedziałek, Putin wyraził nadzieję na dalszy rozwój relacji rosyjsko-białoruskich, przede wszystkim w ramach wspólnych projektów integracyjnych.

Polecamy: Szef białoruskiego MSW: Mamy wystarczająco sił i środków, by nie dopuścić do destabilizacji