Inne francuskie media cytują zdanie Macrona, który powiedział w Wilnie, że "nie możemy tak się zachowywać, jakby Europa była wyspą odległą od Rosji".

Niektórzy komentatorzy krytykują go za to, że jednocześnie próbuje przekonać gospodarzy wizyt, że Francja stoi za nimi w obronie przed agresywnością Rosji oraz do tego, że należy utrzymywać z Moskwą "konstruktywny dialog bez naiwności".

Obserwatorzy zwracają uwagę, że w sposób nieprzewidziany, gdy ustalano te wizyty, ich pierwszoplanowym tematem stał się kryzys białoruski.

Przed odlotem do Wilna Macron poinformował w wywiadzie dla "Le Journal du Dimanche", że 14 września rozmawiał z prezydentem Rosji Władimirem Putinem i powiedział mu, że w kryzysie białoruskim "Rosja ma rolę do odegrania i że ta rola może być pozytywna, jeśli spowoduje, że (prezydent Białorusi Alaksandr) Łukaszenka uszanuje prawdę urn i uwolni więźniów politycznych". "Minęły dwa tygodnie i nic się nie ruszyło" – zauważył w niedzielę wieczorem jeden z komentatorów radia Europe 1.

Media podkreślały, że spotkanie Macrona z przywódczynią białoruskiej opozycji Swiatłaną Cichanouską oznacza wzmocnione zaangażowanie prezydenta Francji w sprawy Białorusi.

Prawie wszystkie media francuskie powtarzają za AFP, że Macron "jest pierwszym światowym przywódcą wysokiej rangi, który spotka się z liderką białoruskiej opozycji". 9 września media nad Sekwaną informowały, że Cichanouska "przyjęta była przez polskiego premiera (Mateusza Morawieckiego) z honorami należnymi głowie państwa".

Francuscy komentatorzy jako "ważny gest polityczny" traktują odwiedziny prezydenta u 300 francuskich wojskowych stacjonujących w garnizonie w miejscowości Rukłe (Rukla). Francuzi włączeni są do batalionu dowodzonego przez Niemców, w ramach operacji NATO, które w 2016 roku postanowiło dyslokować siłę "wzmocnionej obecności" w trzech krajach bałtyckich i w Polsce.

Szef francuskiego państwa powtórzył w Wilnie, że pragnie "podjęcia strategicznej pracy w celu prawdziwego postawienia konstrukcji bezpieczeństwa, odnowionej współpracy (z Rosją) i być może odbudowanego zaufania". Macron utrzymuje, że "taki dialog wzmocni Unię Europejską i jej suwerenność".

W dzienniku "Le Monde" cytowana jest niebezpośrednia odpowiedź szefa MSZ Litwy Linasa Linkevicziusa na propozycje francuskiego prezydenta: "Dialog dla dialogu do niczego nie służy, a czasem jest zasłoną dymną dla bezczynności. Gdy Rosja mówi o dialogu, to na ogół żąda robienia (dla niej) wyjątków, specjalnego traktowania".

Dziennik "Le Figaro" kładzie nacisk na apel prezydentów Francji, Litwy i Łotwy, którzy we wspólnej deklaracji wzywają do powołania w każdym z krajów UE "rezerwy ekspertów", a ich zadaniem ma być "walka z dezinformacją ze strony zagranicznych mocarstw". "Ten apel nie wymienia nikogo z nazwy, ale fakt, że ogłoszony został na Litwie, sąsiadującej z Rosją, z którą stosunki są napięte, nie pozostawia wątpliwości, co do adresata" - wskazuje.

Darmowy dziennik "20 Minutes" zauważa sprzeczności w litewskich deklaracjach prezydenta Macrona i krytykuje jego "nadaktywność międzynarodową". Zauważa, że wypowiada się on o kryzysie libańskim, potępia ponowny wybór Łukaszenki na prezydenta Białorusi i walki na granicy Armenii z Azerbejdżanem, ale "ani słowem nie piśnie" o najnowszych zaostrzeniach w celu zwalczania epidemii Covid-19 i o zamachu w Paryżu, w którym islamistyczny terrorysta zranił poważnie dwóch dziennikarzy.