Wojna w Ukrainie trwa już drugi miesiąc, a większość jej dotychczasowych rezultatów – przykładowo, rosyjskie porażki w realizacji planów bitewnych – jest wynikiem problemów logistycznych. Moskwa ma ogromne trudności z dostarczeniem benzyny, amunicji i żywności do swoich oddziałów na linii frontu. Z kolei po stronie ukraińskiej napływ broni i innych materiałów z NATO i USA zapierał dech – pisze James Stavridis w opinii dla serwisu Bloomberg.

Rosja jest teraz zmuszona ponownie ocenić cele i skonsolidować swoje siły na terytorium, które kontrolowała już przed inwazją – w południowo-wschodnim Donbasie. Jak dotąd, jest to porażka prezydenta Władimira Putina.

Jeden obszar działań wojennych wciąż się waży: informacja. Pomimo licznych dowodów wideo na powszechne zbrodnie wojenne popełniane przez wojska rosyjskie, dostarczonych przez siły ukraińskie i międzynarodowych dziennikarzy, Kreml nadal prowadzi wojnę informacyjną z energią, wyobraźnią i dość skuteczną kontrnarracją.

To dobrze znana litania. Ukraiński rząd składa się z nazistów, zwłoki cywilów w miastach Bucza i Irpin zostały upozorowane, ataki rakietowe na cele takie jak szpitale położnicze i dworce kolejowe to prowokacyjne operacje prowadzone przez Ukraińców, to Ukraina – a nie Rosja – przygotowuje się do użycia broni chemicznej.

Reklama

Wojna informacyjna i sprzeczne narracje

Dla Rosjan nie jest to błaha sprawa. Znaczna część świata będzie postrzegać ten konflikt przez pryzmat informacji, które konsumuje. W miarę przedłużania się wojny będzie to miało ogromny wpływ na globalną gotowość do wspierania sankcji i coraz wyższych cen energii. W Rosji Putin ma oczywiście, przynajmniej na razie, kontrolę nad niemal wszystkimi aspektami mediów i Internetu, co może wykorzystać, by odwoływać się do nacjonalizmu Rosjan.

Jednak w pozostałych częściach świata – zwłaszcza w Chinach i Indiach, gdzie mieszka ponad jedna trzecia ludności świata – funkcjonują głęboko sprzeczne narracje. Chiny ostrożnie wspierają Rosję w tym konflikcie, zaś Indie są mniej lub bardziej neutralne. Podobnie jest w znacznej części Ameryki Łacińskiej i Afryki, gdzie istnieje pewna sympatia wobec Putina twierdzącego, że Zachód w jakiś sposób zagraża Moskwie.

Rosjanie są mistrzmi w deepfake’ach

Rosyjski przywódca wskazuje na amerykańskie inwazje w Iraku i Afganistanie jako o wiele gorsze niż jego „operacja specjalna” w Ukrainie. Rosjanie są ekspertami w technicznym manipulowaniu informacjami, produkując tzw. nagrania deepfake (fałszywe filmy wideo), które są sprzedawane na całym świecie przez machiny propagandowe, takie jak Rosyjska Sieć Telewizyjna (Russian Television Network, RT). Na przykład w połowie marca zhakowany klip ukraińskiej telewizji, fałszywie informujący o tym, że prezydent Wołodymyr Zełenski poddaje się, obiegł media społecznościowe. (Trzeba przyznać, że Ukraińcy prowadzili podobne kampanie dezinformacyjne).

Wojna w Ukrainie: kampanie dezinformacyjne

W jaki sposób demokracje zachodnie i Ukraina mogą wygrać wojnę informacyjną? Jakie są techniki i taktyka wojny informacyjnej, która w osiągnięciu sukcesu jest tak samo ważna jak dostarczenie broni przeciwlotniczej i przeciwpancernej?

Ameryka musi zacząć od pokory, starając się przedstawić swoje racje. Czasami ludzie mówią mi: „prowadzimy wojnę idei”. Nie do końca – w rzeczywistości jesteśmy zaangażowani w rynek idei.

Musimy konkurować na tym rynku, sprzedając ideę, że zachodnia wizja demokracji, wolności, wolności słowa, wolności prasy oraz równości płci i ras jest z natury rzeczy jedynym światopoglądem, który ma znaczenie. Kluczową rolę w tej miękkiej sprzedaży odgrywa przekaz, zwłaszcza w Internecie i mediach społecznościowych.

Dlaczego zachodnie idee powinny zwyciężyć?

W wielu częściach świata Stany Zjednoczone i ich sojusznicy muszą teraz cierpliwie tłumaczyć przywódcom i obywatelom, dlaczego te idee mają tak wielkie znaczenie i co ich społeczeństwa mogą dzięki nim zyskać. Na przykład, musimy umieć wyjaśnić różnice między obecną wojną na Ukrainie a wcześniejszymi rosyjskimi ingerencjami na Bliskim Wschodzie. To, co dzieje się w Syrii, jest moralną parodią, ale stawka geopolityczna w Europie Wschodniej jest o wiele wyższa. Ale jeśli jesteś nastolatkiem w Afryce Subsaharyjskiej lub na grzbiecie andyjskim w Ameryce Południowej, te różnice nie zawsze są oczywiste.

Czas wykorzystać influencerów

Po drugie, mamy do czynienia z ostrą konkurencją technologiczną. Zwycięstwo wymaga środków przeznaczonych na opowiadanie historii od krwawych pól bitewnych po sale posiedzeń dyplomatycznych. Filmy wideo muszą być wyraziste i przekonujące, pokazując szczegółowo zbrodnie wojenne popełniane codziennie w Ukrainie. Trzeba to wszystko opakować i rozpowszechnić w sieciach społecznościowych w kreatywny sposób, wykorzystując przewagę Zachodu – od dostarczenia ich do influencerów w dziesiątkach kluczowych krajów po stworzenie profesjonalnej jakości stron internetowych, które są łatwe w nawigacji.

Kluczowym zadaniem jest pozyskiwanie, weryfikacja i edycja milionów odsłon z telefonów komórkowych generowanych każdego dnia. Podobnie jak współpraca z Big Tech w celu znalezienia sposobów na obejście blokowania stron i połączeń internetowych przez autokratyczne władze. Doskonałym przykładem jest satelitarna usługa internetowa Starlink firmy Elona Muska, udostępniana bezpłatnie Ukraińcom.

Pozycja USA w konflikcie rosyjsko-ukraińskim

Dla rządu USA wszystko to wymaga ogromnej współpracy międzyagencyjnej. Nie istnieje już nadrzędna amerykańska agencja informacyjna, jak to miało miejsce w czasach zimnej wojny. Obecnie misja ta jest w dużej mierze realizowana przez biuro podsekretarza stanu ds. dyplomacji publicznej i spraw publicznych.

Jednak budżet Departamentu Stanu, który nigdy nie był duży, w ciągu ostatniej dekady został nadszarpnięty: potrzebuje pomocy, aby skutecznie prowadzić kampanię informacyjną. Promowaniem wizerunku Ameryki za granicą zajmuje się wiele innych agencji rządowych, w tym Departamenty Handlu, Obrony i Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Handlu, Obrony i Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Muszą one zsynchronizować swoje komunikaty i roznieść je na cały świat.

Centralna Agencja Wywiadowcza musi kontynuować swoje głębokie zaangażowanie w pozyskiwanie informacji niejawnych i rozpowszechnianie ich wersji jawnych, także w samej Rosji. Bezprecedensowe ujawnienie przez administrację Joe Bidena poufnych informacji wywiadowczych przed rosyjską inwazją było kluczowe dla nieoczekiwanego przypływu globalnego wsparcia dla sprawy ukraińskiej.

Stany Zjednoczone muszą wypracować bardziej agresywną synchronizację działań międzynarodowych. Na przykład wizyty przywódców międzynarodowych w Kijowie lub wideokonferencje z Zełenskim powinny być planowane jako część zaplanowanej kampanii, a nie w sposób przypadkowy. Oprócz Unii Europejskiej i NATO, w spójną operację należy włączyć kluczowych sojuszników, takich jak Japonia i Australia.

Rosyjska przewaga – teorie spiskowe

Niestety, Rosjanie mają znaczną przewagę w wojnie informacyjnej. Od dziesięciu lat bardzo skutecznie ingerują w zachodnią demokrację, zwłaszcza poprzez rozpowszechnianie internetowych teorii spiskowych w okresie poprzedzającym wybory krajowe w USA i Europie.

Zachód ma jednak poważną przewagę w przekazie: jego wartości są właściwe. Rosja prowadzi kampanię brutalnych zbrodni wojennych na Ukrainie, naród ukraiński dzielnie broni swojej demokracji, Zachód udziela znaczącego wsparcia militarnego, dyplomatycznego i gospodarczego, a historia surowo osądzi towarzyszy Putina.

Jednak Stany Zjednoczone nie mogą po prostu wykorzystywać swojego bogactwa i potęgi, by narzucić reszcie świata swoje argumenty. Konkurowanie na globalnym rynku idei będzie wymagało odrobiny pokory, znacznych środków, dobrze przeprowadzonej kampanii między narodami i agencjami rządowymi, a przede wszystkim – trwałej wiary w wartości, które cenimy.