Według danych Międzynarodowej Agencji Energetycznej rosyjski eksport powrócił do poziomu sprzed inwazji na Ukrainę już w kwietniu. Odcięcie od europejskich rynków zbytu zmusiło Rosję nie tylko do szybkiej zmiany destynacji tankowców, ale też do znacznego obniżenia ceny baryłki. Korzystają z tego Chiny i Indie, dzięki czemu Moskwa bez większego trudu może obchodzić unijny zakaz sprzedaży tego surowca, podsumowują sytuację branżowi eksperci.

"Szóstką" w rosyjską branżę naftową

Reklama

W ostatnich dniach maja Rada Europejska wypracowała wspólne warunki szóstego pakietu sankcji wobec Rosji. Zakłada on całkowite embargo na ropę naftową oraz produkty ropopochodne dostarczane z Rosji do państw unijnych. Z sankcji zostały czasowo wyłączone dostawy Rurociągiem Przyjaźń.

Rosyjscy producenci ropy złagodzą skutki zakazu eksportu surowca do UE przekierowując go do Azji. „O ile Zachód nie wywrze presji dyplomatycznej na azjatyckich nabywców, nic nie wskazuje na możliwość powiększania się luki podażowej i gwałtownego wzrostu cen ropy”, powiedział Norbert Rücker z Julius Baer. Ogólnie rzecz biorąc, od początku roku przepływ rosyjskiej ropy do Azji drogą morską wzrósł o co najmniej 50 proc., wynika z danych zebranych między innymi przez Petro-Logistic, firmy zajmującej się śledzeniem tankowców i monitorowania największych światowych eksporterów ropy.

Pudrowanie rzeczywistości

Sankcje nałożone przez Zachód uniemożliwiają statkom należącym do Rosji lub pływającym pod jej banderą zawijania do wielu portów. Jak pokazało życie Moskwa potraktowała tę sytuację tylko jako drobną niedogodność. Współczesna technologia umożliwia tłoczenie ropy między dwoma statkami znajdującymi się na otwartym morzu. Jest to kosztowny proces, który w przypadku jakiejkolwiek awarii może zakończyć się skażeniem akwenu surową naftą. Bez niego tani surowiec nie mógłby swobodnie płynąć tankowcami pod neutralną banderą do odbiorców w Azji.

Transfery ropy między tankowcami zdarzają się dość rzadko i nie mają istotnego wpływu na wolumen handlu tym surowcem na świecie. Wcześniej takie przeładunki odbywały się w pobliżu duńskiego wybrzeża. „Transfery ze statku na statek (STS) były powszechne na wodach duńskich, w punkcie wejścia na Morze Bałtyckie” – powiedział agencji Reuters prezes Petro-Logistics Mark Gerber. Aby uniknąć sankcji i protestów proces przekazywania surowca między rosyjskimi tankowcami i innymi jednostkami odbywa się obecnie na cieplejszych i bardziej przyjaznych wodach Morza Śródziemnego, dodał Gerber.

Hurtem taniej

Ropa jest ładowana w rosyjskich portach na tankowce klasy Aframax lub Suezmax o pojemności do 1 miliona baryłek, po czym na morzu ponownie przepompowuje się ją do zbiorników większych statków, które mogą przewieźć do 2 miliony baryłek. Dzięki temu zabiegowi wysyłka staje się bardziej opłacalna, twierdzą handlowcy.

Gerber określił wolumeny rosyjskiej ropy i produktów przesyłanych między tankowcami na Morzu Śródziemnym na około 400 000 baryłek dziennie. Większość ładunku trafia do Azji, powiększając pulę bezpośrednio przesyłanych baryłek do 2,3 miliona. Przed inwazją na Ukrainę, w styczniu bieżącego roku, do Azji docierało tylko około 1,5 mln baryłek dziennie.

Ropa transportowana drogą morską to tylko część całkowitego eksportu Rosji. Kraj ten dysponuje również rozbudowaną siecią rurociągów, co pozwoliło w kwietniu zwiększyć całkowity eksport rosyjskiej ropy i produktów naftowych do nieco ponad 8 mln baryłek dziennie, czyli powrócić do poziomu sprzed inwazji.

Zachodnia, surowa, afrykańska

Embargo na rosyjską ropę zmusiło europejskie rafinerie do rozpoczęcia importu tego surowca z Afryki Zachodniej. Według Petro-Logistics w kwietniu wolumen zakupionej tam ropy wzrósł o 17 proc. w porównaniu ze średnią z lat 2018-2021.

Na zwiększenie eksportu do Unii Europejskiej wskazują również dane zagregowane przez Eikon, specjalistyczne oprogramowanie służące do monitorowania i analizy informacji finansowych w czasie rzeczywistym. W maju do Europy północno-zachodniej przypłynęło 660 000 baryłek dziennie, głównie z Nigerii, Angoli i Kamerunu. Skalę zmiany widać na przykładzie dostaw z nigeryjskiego pola Amenam-Kpono: w luty przesłano zaledwie jeden ładunek, w maju było ich już aż trzy. Przy stale rosnącym popycie w Europie, ceny nigeryjskiej lekkiej, słodkiej ropy biją rekordowe poziomy. Przy czym na przykład ropa Forcados jest oferowana z premią co najmniej 7 dolarów wobec ropy Brent.

Życie nie znosi próżni

Dostawy z Afryki Północnej do Europy wzrosły od marca o 30 proc., podał Petro-Logistics. Dla części surowca afrykańskie porty są jedynie miejsce przeładunku. Zdaniem analityków z egipskiego portu Sidi Kerir do Europy płynie najprawdopodobniej saudyjska ropa. Majowy wolumen dostaw podwoił się w porównaniu z marcem, osiągając poziom ponad 400 000 baryłek dziennie.

Stany Zjednoczone również zwiększyły dostawy do Europy. W maju europejski import ropy z USA wzrósł o ponad 15 proc. w porównaniu z marcem, podała firma Kpler, śledząca informacje napływające z rynków towarowych. Jest to najwyższe miesięczne tempo zarejestrowane do tej pory. Europa przyjmuje ze Stanów Zjednoczonych około 1,45 miliona baryłek ropy na dobę.

W międzyczasie wolumeny ropy z Afryki Zachodniej dostarczanej do Indii zmniejszyły się prawie o połowę, z 510 000 baryłek dziennie dostarczonych w marcu, do 280 000 baryłek dziennie w kwietniu. W tym czasie Delhi przestawiała się na tańsze dostawy z Rosji, twierdzi Gerber.