Forsal logo

Kijów nie śpi od dwóch tygodni. Mieszkańcy chowają się przed rosyjskimi rakietami

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
23 minut temu
Russian overnight attack kills at least two in Kyiv
Mieszkańcy Kijowa od prawie dwóch tygodni ukrywają się przed rosyjskimi rakietami i dronami/PAP/EPA
Od niemal dwóch tygodni Kijów zmaga się z intensywnymi rosyjskimi ostrzałami. Coraz więcej mieszkańców spędza noce w schronach, chroniąc się przed rakietami i dronami, a rano – mimo narastającego zmęczenia – wraca do codziennych obowiązków. W stolicy Ukrainy każdą chwilę może jednak przerwać kolejny alarm.

Uderzenia pocisków niszczą domy i magazyny żywności. Fale wybuchowe wybijają szyby w oknach mieszkań i sklepów. W nocy z poniedziałku na wtorek częściowo zniszczone zostało mieszkanie korespondentki PAP Iryny Hirnyk.

- Całą noc spędziłam w schronie. Rano we wtorek, po 12 godzinach w schronie, wróciłam do mieszkania. Zobaczyłam wyrwane okno, porozbijane doniczki, lustra i całą podłogę w szkle. Dostałam ataku paniki, bo wyobraziłam sobie, co by się ze mną stało, gdyby to szkło poleciało na mnie – relacjonowała.

Rosyjskie ataki na Kijów. Pociski i drony zabijają i niszczą miasto

Kijów jest wyjątkowo intensywnie atakowany seriami nalotów rakietowych i dronowych od 27 sierpnia. Rosja przerwała ataki jedynie na czas wizyty specjalnych wysłanników prezydenta USA Donalda Trumpa, którzy w sobotę byli w Moskwie, a w niedzielę w Kijowie. Rosyjska oficjalna agencja TASS ogłosiła w poniedziałek przed północą, że rosyjskie moratorium na ataki na Kijów dobiegło końca.

W nocy z poniedziałku na wtorek na ukraińską stolicę ponownie poleciały pociski balistyczne i ciężkie drony uderzeniowe, napędzane silnikami odrzutowymi. Pięć osób zginęło, prawie 30 zostało rannych.

- Ja już gdzieś od roku każdą noc spędzam w metrze. Boję się spać w domu. Tutaj, pod ziemią, jest bezpiecznie. Mój chłopak nie schodzi do metra. Mówi, że jest mu wszystko jedno i zostaje w mieszkaniu z kotem – powiedziała PAP 25-letnia Alisa.

Rosyjskie ataki na centra logistyczne dużych sieci handlowych sprawiły, że na półkach kijowskich marketów brakuje niektórych towarów. W jednym nie ma papierosów, w drugim owoców i warzyw, trzeci ostrzega, że jeden klient może kupić ograniczoną liczbę niektórych podstawowych artykułów. Władze zapewniają jednak, że kryzys żywnościowy w Ukrainie nie grozi.

– Ruscy w swoich planach wykończenia nas głodem nie uwzględnili tego, że każdy Ukrainiec albo posiada własny ogródek, albo ogródek ma ktoś z jego rodziny. Te ogródki, gdzie rośnie wszystko, to jest nasza broń! – cieszy się 45-letni kijowianin Roman.

Ukraina przygotowuje się do zimy. Rosjanie atakują energetykę

Większe zmartwienie od niedoborów w sklepach wywołuje nadchodząca zima. Rosjanie celują m.in. w ukraińskie ciepłownie i elektrownie. Ukraińcy przygotowują się do nich już dzisiaj. Wymieniają się doświadczeniami, jak ogrzać mieszkanie i jak zapewnić sobie światło.

- Ubiegłej zimy używaliśmy takiej przenośnej stacji zasilania, ale bateria szybko się wyczerpywała. W tym roku zatrudniłem fachowca, który zamontował mi inwerter z akumulatorami. Trochę to kosztowało, ale przynajmniej zimą będziemy mieli w domu prąd – powiedział PAP około 50-letni Władysław.

Z Kijowa Jarosław Junko (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zdjęcie - Łukasz Dobrzyński
oprac. Łukasz Dobrzyński

Wydawca z kilkunastoletnim doświadczeniem. Z Gazetą Prawną związany od 4 lat. Prywatnie miłośnik motocykli i podróżowywania. 

Zobacz wszystkie artykuły tego autora„Parkingi dla Ukraińców” pod szkołą? Prawda jest zupełnie inna »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj