Komu zależy na panice na Ukrainie? [OPINIA]

Ukraina, Rosja
Shutterstock
Powstaje pytanie, jaki cel kryje się za tak demonstracyjnym wskazywaniem kolejnych dat ataku - pisze w opinii Michał Potocki.

Służba Bezpieczeństwa Ukrainy wydała wczoraj oświadczenie przestrzegające przed wojenną histerią. "Ukraina zetknęła się z próbami systematycznego wywoływania paniki, rozpowszechnianiem fałszywych informacji i deformowaniem realnego stanu rzeczy. Wszystko to razem jest niczym innym, jak kolejną, potężną falą wojny hybrydowej” – czytamy.

Główne ostrze krytyki SBU jest skierowane wobec państwa agresora, czyli Rosji, co nie dziwi. Co oczywiste, ale i warte przypominania, to Moskwa zgromadziła 150 tys. żołnierzy na granicy, i to w jej mediach państwowych osoby pokroju Igora Korotczenki, szefa organu prasowego resortu obrony, fantazjują o wzięciu Kijowa, zajmowaniu państw bałtyckich i desancie na szwedzką Gotlandię. Tyle że w ostatnich dniach równie histeryczne treści – przyjmowane na Ukrainie z konsternacją – płyną z Zachodu.

CAŁY TEKST WE WTORKOWYM WYDANIU DGP I NA E-DGP

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Michał Potocki
Michał Potocki
Dziennikarz i redaktor DGP. Zawodowo zajmuje się tematyką światową, zwłaszcza państwami Europy Wschodniej
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraKomu zależy na panice na Ukrainie? [OPINIA] »
Tematy: RosjaUkraina
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj