Dowódcy wojskowi najwyraźniej zlekceważyli tę bardzo niekonwencjonalną, ale skuteczną „broń” znaną na Ukrainie jako „sezon błotnistych dróg”. Występuje on dwa razy w roku: wiosną, kiedy zimowe mrozy ustępują, a pola i nieutwardzone drogi stają się praktycznie nieprzejezdne, a potem jesienią, kiedy pada ulewny deszcz.

Problemy z poruszaniem się po drogach Ukrainy znane są z podręczników historii. Błoto spowolniło inwazję Napoleona Bonaparte na Rosję w 1812 roku. Z identycznymi problemami logistycznymi mierzyły się armie Hitlera, które najechały ówczesny Związek Radziecki w 1941 roku. Od kilku tygodni z błotem i niegościnnym terenem mierzą się wojska rosyjskie.

Reklama

Nieoczekiwany sprzymierzeniec

Eksperci wojskowi uważają, że błoto spowolniło Rosjan przede wszystkim na północy kraju. Zdjęcia i filmy krążące w internecie pokazują rosyjskie czołgi, ciężarówki i inne pojazdy opancerzone, które utknęły i zostały porzucone na błotnistych drogach lub polach Ukrainy. Eksperci twierdzą, że rosyjska armia powinna mieć lepsze rozeznanie logistyczne i przygotować rozwiązania, które pozwoliłyby poradzić sobie z wiosennymi roztopami i błotnistymi drogami podbijanego kraju.

Ukraińskie błoto i to, co jest znane po rosyjsku jako »rasputica«, to okres po zimie, w którym drogi stają się nieprzejezdne. Wiadomo o tym od setek lat. Napoleon też mierzył się z tym samym problemem. Jest to taktyczna zaleta, która zadziałała na korzyść dla Ukraińców i była szczególnie ważna na północy, która jest znacznie bardziej zalesiona” – powiedział CNBC Maximilian Hess, pracownik Instytutu Badań Polityki Zagranicznej.

Przed inwazją Rosja zgromadziła ponad 100 000 żołnierzy wzdłuż swojej granicy z Ukrainą i przeprowadziła wspólne ćwiczenia wojskowe z Białorusią. Mimo tego, że Kreml wielokrotnie powtarzał, że nie planuje inwazji na Ukrainę, 24 lutego rosyjskie wojska przekroczyły południową granicę Rosji i weszły do sąsiedniego kraju. Na początku wszyscy spodziewali się, że Rosja odniesie szybkie zwycięstwo.

Nadmierna pewność siebie

Pierwsze sukcesy na południu i wschodzie Ukrainy zdały się to potwierdzać. Jednak silny opór ze strony sił ukraińskich oraz wsparcie, jakiego udzielili Ukraińcom zachodni sojusznicy zaskoczyło Kreml. Brak postępów na północy kraju, fiasko walk o Kijów i konieczność wycofanie wojsk rosyjskich na wschód Ukrainy pokazał wszystkie braki rosyjskiej armii: brak planowania, przygotowania i umiejętności taktycznych wśród dowództwa wojskowego i żołnierzy, z których wielu to poborowi.

Sam Cranny-Evans, analityk z brytyjskiego think tanku RUSI, powiedział CNBC, że większość rosyjskich pojazdów wojskowych byłaby w stanie poradzić sobie z błotem na Ukrainie, ale problemem okazała się zbyt duża ich liczba korzystających w krótkim czasie z tych samych dróg. Każdy dowódca wojskowy powinien dysponować podstawową wiedzą na temat „terramechaniki” lub „interakcji gleby z pojazdami terenowymi”.

„Wiele ich pojazdów poruszałoby się w błocie, pod warunkiem, że nie przejeżdżaliby wielokrotnie tą samą drogą” – powiedział. „Ale twierdzę, że inne rzeczy bardziej ograniczyły ich manewry. Przede wszystkim chodzi o oparcie całej logistyki o główne szlaki kolejowe i drogi”, powiedział, dodając, że również wielkość Ukrainy stanowi dodatkowe wyzwanie dla rosyjskiej machiny wojennej, szczególnie dla jednostek znajdujących się z dala od Rosji, jak na przykład w północnej Ukrainie.

Wiele z tych jednostek zrobiło taktyczny odwrót, by skoncentrować się na regionach wschodnich i południowych, gdzie druga faza wojny toczy się obecnie w Donbasie i wzdłuż Morza Czarnego.