Toczący się na Ukrainie konflikt owity jest mgłą niepewności. Niepewności co do celów wszystkich stron. Oficerowie sztabowi często wściekają się w ukryciu z powodu braku jasnych i konsekwentnych politycznych celów wojskowych. Wojna w Ukrainie pokazuje dlaczego.

Jakie wojskowe cele mają Rosja, Ukraina i Zachód

Reklama

Autor zauważa w tekście, że cele Zachodu, Rosji i Ukrainy dynamicznie zmieniają się w czasie i nie są klarowne.

Co w tej chwili, realistycznie rzecz biorąc, oznacza dla Ukrainy „wygranie wojny”? Z pewnością zachowanie politycznej niezależności i niepodległości. Niepewna jest jednak sprawa terytorium. Czy za wygraną uznają utrzymanie stanu posiadania sprzed 24 lutego, zatrzymanie terytorium bez całego Donbasu (oraz bez Krymu), a może odzyskanie obszarów, nad którymi utraciła kontrolę po aneksji Krymu?

Zmieniły się także apetyty Rosji. Wiele wskazuje na to, że początkowym celem Putina było obalenie rządu Wołodymyra Zełenskiego i zainstalowanie w Ukrainie marionetkowego rządu. Potem Rosjanie wraz z ponoszeniem kolejnych porażek na froncie ograniczali cele, a w tej chwili starają się zając niemalże cały Donbas i zdobyć kontrolę nad lądowym korytarzem prowadzącym na Półwysep Krymski. Co jeśli się nie uda? Dalszy plan zakłada zapewne zamrożenie konfliktu i destabilizowanie w ten sposób Ukrainy.

Wojskowym celem Zachodu jest w tej chwili osłabienie Rosji do tego stopnia, by nie była zdolna w bliżej określonej przyszłości do przeprowadzenia kolejnego ataku na któregokolwiek z członków NATO.

Cohen pisze, że fakty z pola bitwy wskazują na to, że Ukraina jak dotąd wygrywa wojnę. Brutalne i niekompetentne rosyjskie wojsko poniosło straszliwe straty, a jego rezerwy składają się głównie z nieprzeszkolonych żołnierzy wyposażonych w źle utrzymany i przestarzały sprzęt. Rosyjscy generałowie nie potrafili przeprowadzić operacji dających im przewagę w powietrzu oraz skoncentrowanych ataków na terytorium Ukrainy. Barbarzyństwo rosyjskiego wojska powinno być zaś decydującym czynnikiem w chłodnych geopolitycznych kalkulacjach dotyczących równowagi sił w Europie.

Co dalej z Rosją?

Wojna z pewnością się skończy, ale niezależnie od jej wyniku pozostanie jeden poważny problem do rozwiązania – Rosja – pisze Cohen. Nie może ona liczyć na wsparcie i odbudowę jak Niemcy i Japonia po zakończeniu drugiej wojny światowej. Jest wielce prawdopodobne, że w Rosji utrzymają się silne nacjonalistyczne nastroje. Co z władzą? Nawet jeżeli Putin przestanie ją sprawować, to kontrolę nad krajem przejmą zapewne osoby z jego środowiska, czyli służb specjalnych lub wojska. Nie ma szans na to, że kraj dołączy do międzynarodowej społeczności.

Rosja była przez ostatnie dekady współwinna wielu okropieństw: wymieńmy tylko Grozny, Aleppo, Krym i Donbas. Cohen uderza w reżim jeszcze mocniej:

Teraz nosi jednak znamię Kaina. Morderstwo brata to najstarsza ludzka zbrodnia, a do 24 lutego Rosjanie utrzymywali, że Ukraińcy są dla nich jak bracia. Całkowicie nieuzasadniony charakter rosyjskiego ataku na Ukrainę, jego wyjątkowa brutalność, bezwstydność rosyjskich kłamstw i gróźb oraz groteskowość jej roszczeń do hegemonii w byłych państwach sowieckich sprawią, że trudniej niż wcześniej będzie przywrócić ją do porządku eurazjatyckiego, który Kreml, i nikt poza nim, próbuje zniszczyć.

Najtrudniejszym zadaniem dla USA będzie radzenie sobie z chwiejną, zranioną, upokorzoną i wyizolowaną, ale wciąż niebezpieczną i posiadającą sojuszników Rosją. Zachód nie ma jednak innego wyboru jak wzmocnić kraje znajdujące się na rosyjskich peryferiach w Azji Środkowej i Europie Wsch. „Nie będzie powrotu do status quo” – podsumowuje Cohen.