Porażka rosyjskich sił powietrznych jest być może najważniejszą, ale rzadko omawianą kwestią tego konfliktu zbrojnego. Siły ukraińskie wykazały się zaskakującą mocą w wojnie powietrznej i dostosowały się do sytuacji w miarę postępu walk. Jednak każda ze stron tej wojny może jeszcze zdobyć przewagę powietrzną i zasadniczo zmienić przebieg konfliktu.

Reklama

Siły powietrzne mają potencjalnie decydujące znaczenie w każdej wojnie, ale trudno nimi skutecznie dysponować. Są one uzależnione od szeregu technologii, które wymagają wysoko wyszkolonego personelu, potrafiącego szybko stworzyć coś, co można nazwać „powietrznym ekosystemem wojskowym”: powietrzne stacje radarowe zapewniające dowodzenie i kontrolę, myśliwce chroniące i pilnujące nieba, samoloty uzupełniające paliwo, samoloty do prowadzenia wojny elektronicznej, aby przełamać obronę przeciwnika, oraz szereg zbieraczy informacji i samolotów szturmowych do lokalizowania i niszczenia sił wroga. W tego rodzaju połączonych operacjach biorą udział setki samolotów i tysiące wyszkolonych ludzi. Jeśli jednak operacje te są prowadzone prawidłowo, pozwalają wojsku zdominować niebo, co znacznie ułatwia życie – i walkę – znajdującym się poniżej siłom lądowym i morskim.

Modernizacja na pokaz

Pechowo dla Rosjan, ostatnia modernizacja rosyjskich sił powietrznych, choć miała umożliwić im prowadzenie nowoczesnych operacji połączonych, była głównie na pokaz. Rosjanie zmarnowali pieniądze i wysiłek na korupcję oraz brak efektywności. Choć wiele mówiło się o nowym, błyszczącym sprzęcie, takim jak bardzo reklamowany samolot uderzeniowy SU-34, rosyjskie siły powietrzne nadal cierpią z powodu wadliwej logistyki i braku regularnych, porządnych szkoleń. Przede wszystkim autokratyczna rosyjska kleptokracja nie ufa oficerom niskiego i średniego szczebla, a więc nie może pozwolić na podejmowanie pomysłowych i elastycznych decyzji, na których opierają się siły powietrzne NATO.

Wszystko to sprawiło, że gdy rozpoczęła się inwazja, rosyjskie siły powietrzne nie były w stanie prowadzić dobrze przemyślanej, złożonej kampanii. Zamiast kontrolować niebo, rosyjskie siły powietrzne głównie dostarczały wsparcia lotniczego wojskom lądowym lub bombardowały ukraińskie miasta. W ten sposób Rosja postępowała zgodnie z tradycyjną taktyką mocarstwa kontynentalnego, które uprzywilejowuje siły lądowe. Koncentracja na wojskach lądowych może się sprawdzić, jeśli ma się niemal nieskończoną liczbę żołnierzy i jest się przygotowanym na ich utratę. Jednak Rosja jest tak przywiązana do swojej historii sukcesów na lądzie, że nie rozumie znaczenia sił powietrznych.

Proste misje rosyjskich samolotów

„Rosja nigdy w pełni nie doceniała możliwości wykorzystania sił powietrznych poza wsparciem sił lądowych” – powiedział David A. Deptula, emerytowany generał broni Sił Powietrznych USA. „W rezultacie Rosja we wszystkich swoich wojnach nigdy nie wymyśliła ani nie przeprowadziła strategicznej kampanii powietrznej”.

Zamiast tego rosyjskie samoloty wykonują swoje proste misje, w wielu z nich używając pojedynczych samolotów, bez wzajemnego wsparcia ze strony połączonych operacji lotniczych, jakiego można by oczekiwać od zaawansowanych sił powietrznych NATO. Piloci otrzymują cel, lecą szybko, aby go zaatakować, w wielu przypadkach polegając na niekierowanej amunicji, aby spróbować trafić w cel, a następnie odlatują i starają się nie dać się zestrzelić. Nie wolno im działać w sposób elastyczny. Mają rozkazy i wykonują je, bez względu na wszystko. Nawet chlubne zdolności Rosji w zakresie wywiadu, obserwacji i rozpoznania wydają się zaskakująco słabe. Rzadko kiedy rosyjskie siły są w stanie zidentyfikować potencjalne cele ukraińskie i rozmieścić środki powietrzne do ich zaatakowania na tyle szybko, by coś zmienić.

Ukraina przeszła do powietrznej ofensywy

Oczywiście najważniejszą przyczyną niepowodzenia rosyjskich sił powietrznych i widocznej ostrożności rosyjskich pilotów jest ukraiński opór. W przeciwieństwie do swojego przeciwnika, Ukraińcy opracowali spójną koncepcję operacji powietrznych, która pozwoliła im zablokować to, co wydawało się łatwą drogą do rosyjskiej dominacji powietrznej.

Ukraińcy zintegrowali szereg środków powietrznych i przeciwlotniczych, aby powstrzymać znacznie większe rosyjskie siły powietrzne. Zaczynając od tanich, przenośnych pocisków ziemia-powietrze, Ukraińcy byli w stanie ograniczyć rosyjskie siły powietrzne do kilku wschodnich i południowych obszarów, znacznie ograniczając rosyjską swobodę manewru. Dostawy przez Słowację znacznie potężniejszych i bardziej dalekosiężnych systemów rakietowych S-300 sprawiły, że Rosjanie są jeszcze bardziej bezbronni. Zagrożenie ze strony S-300 zmusza pojedyncze rosyjskie samoloty, które na ogół nie mają możliwości uzupełniania paliwa, walki elektronicznej oraz wsparcia w zakresie dowodzenia i kontroli, do latania nisko nad ziemią, aby uchronić się przed atakiem. To z kolei czyni je bardziej podatnymi na atak ręcznych pocisków ziemia-powietrze. Ukraina nie może namierzyć każdego rosyjskiego samolotu, ale sprytnie wykorzystała to, co ma, aby rosyjscy piloci obawiali się, że mogą zostać namierzeni w dowolnym miejscu, co zmusza ich do bardziej defensywnych zachowań i zmniejsza ich skuteczność.

To pozwoliło Ukrainie od czasu do czasu przejść do ofensywy. Na początku wojny Ukraińcom udało się wykorzystać wyprodukowane w Turcji drony Bayraktar do zaatakowania kilku ważnych celów. Ukraińcy używali także dronów do identyfikacji i niszczenia rosyjskich pocisków ziemia-powietrze, dzięki czemu rosyjskie siły lądowe stały się bardziej podatne na ataki z góry.

Ukraińcy wykazali się także znacznie większą niż Rosjanie umiejętnością kreatywnego wykorzystania ograniczonych zasobów sił powietrznych. Zatopienie rosyjskiego okrętu flagowego Moskwa na Morzu Czarnym, które wprawiło świat w osłupienie, wydaje się być wynikiem sprytnego podwójnego uderzenia. Ukraińscy urzędnicy twierdzą, że użyli bezzałogowego statku powietrznego do rozproszenia uwagi obrony przeciwlotniczej Moskwy, a następnie wystrzelili własne rakiety przeciwokrętowe Neptun, zanim zdezorientowana rosyjska załoga zdążyła zareagować.

Zachód może się wiele nauczyć z sukcesów Ukrainy

To pomysłowe wykorzystanie siły powietrznej pokazuje, że Ukraińcy mogą nawet lepiej rozumieć operacje powietrzne niż wiele państw NATO, które uważają swoją dominację w powietrzu za oczywistość. To, czego dokonali Ukraińcy, to rywalizacja w przestworzach z bogatszym i potężniejszym przeciwnikiem. Zachód może się wiele nauczyć z sukcesów Ukrainy – powiedział Deptula.

Najbliższe tygodnie pokażą, czy Rosjanie są w stanie wyciągnąć wnioski z popełnionych błędów i lepiej wykorzystać swoją wciąż ogromną przewagę liczebną w lotnictwie. Z kolei Ukraińcy wkrótce zobaczą, jak rosną ich ofensywne możliwości powietrzne. Ich najnowsze drony mogą umożliwić lepsze namierzanie artylerii dalekiego zasięgu. Ukraińcy otrzymują jeszcze bardziej zaawansowane systemy, w tym nowe drony Switchblade i Phoenix Ghost, które są w stanie przez pewien czas utrzymywać się nad pozycjami wroga, zanim zostaną użyte do niszczenia pojazdów.

Tak długo, jak przestrzeń powietrzna nad polem bitwy pozostaje niezwyciężona przez Rosję, Ukraińcy będą mogli udoskonalać i rozszerzać swoje użycie siły powietrznej. Może nie uda im się wygrać wojny. Ale już teraz zrewolucjonizowali sposób, w jaki będą prowadzone następne.

Phillips Payson O'Brien jest profesorem studiów strategicznych na Uniwersytecie St. Andrews w Szkocji. Jest autorem książki „How the War Was Won: Air-Sea Power and Allied Victory in World War II”. Edward Stringer jest emerytowanym marszałkiem lotnictwa Królewskich Sił Powietrznych i starszym pracownikiem Policy Exchange.