Nierównowaga sił

Reklama

Z pozoru maleńka ukraińska marynarka, składająca się z zaledwie 5 tys. marynarzy w służbie czynnej oraz kilku małych łodzi przybrzeżnych, wydaje się być zdominowana przez rosyjskie siły morskie.

Rosyjska Flota Czarnomorska składa się z ponad 40 okrętów wojennych. Wydaje się, że Rosjanie chcą odciąć ukraińską gospodarkę od dostępu do morza – zasadniczo powtarzając XIX-wieczną amerykańską strategię „Anakonda”, którą prezydent Abraham Lincoln wykorzystał do podobnego odcięcia amerykańskich stanów Konfederacji.

Jednak morski sukces Moskwy wcale nie jest zagwarantowany, ponieważ Ukraińcy okazali się zaskakująco dzielni na morzu, tak samo jak wcześniej okazali się dzielni na lądzie. Ukrainie udało się już przeprowadzić kilka udanych uderzeń na rosyjskie siły morskie.

Rola wojny morskiej w starciu Rosji i Ukrainy

Jak będzie wyglądał morski komponent w nadchodzących miesiącach w ramach wojny na Ukrainie?

Nieco ponad dekadę temu odwiedziłem krymski port w Sewastopolu i zjadłem lunch z szefem ukraińskich operacji morskich Wiktorem Maksimowem. Udało nam się wejść na skrzydło mostka jego flagowego okrętu i obserwować rosyjską marynarkę przemieszczającą się drogą wodną obok.

Wszystko to działo się przed inwazją Rosji na Krym z 2014 roku, ale nawet wtedy ukraiński admirał trafnie przewidział sytuację, mówiąc, że „prędzej czy później przyjdą i po ten port. A ich flota jest znacznie silniejsza niż nasza”.

Wtedy wątpiłem w pomysł pełnej inwazji, ale prezydent Władimir Putin swoimi działaniami udowodnił mi, że dwukrotnie się myliłem. Sewastopol jest dziś w rosyjskich rękach i daje Rosjanom dużą przewagę w potencjalnej bitwie morskiej.

Rosjanie posiadają ponad trzy tuziny zdolnych do walki okrętów z natychmiastowym dostępem do kluczowych szlaków wodnych w północnej części Morza Czarnego, a także co najmniej częściową kontrolę nad ponad 60 proc. ukraińskiej linii brzegowej, od Krymu przez Morze Azowskie po wybrzeże Rosji. Tymczasem Ukraina straciła większość okrętów wojennych, które w 2014 roku zostały albo przejęte albo zniszczone, zatem Kijów musiał przyjąć podejście partyzanckie. Jak dotąd jednak pomimo posiadania słabych kart, Kijów gra bardzo dobrze.

Szokujące straty Rosjan

Szokujące zatonięcie rosyjskiego flagowego na Morzu Czarnym krążownika Moskwa z ubiegłego miesiąca pokazało, jaką postawę przyjmą Ukraińcy na swoich wybrzeżach. Otóż wykorzystali oni rodzime pociski manewrujące krótkiego zasięgu Neptun i zaskoczyli Rosjan. Awaria rosyjskiego systemu obrony przeciwlotniczej w połączeniu ze słabą kontrolą zniszczeń doprowadziły do utraty okrętu, znajdującej się na nim ciężkiej baterii rakiet manewrujących oraz (według Ukraińców) setek członków z 500-osobowej załogi.

Dwa tygodnie temu Ukraińcy ogłosili, że wykorzystali tureckie drony (które coraz częściej pojawiają się na polach bitew na świecie), aby zatopić dwie rosyjskie łodzie patrolowe Raptor. W wyniku zatopienia Moskwy oraz dwóch łodzi patrolowych Ukraińcy pokazali, że chcą zakwestionować rosyjską kontrolę wybrzeża. Oczywiście zachodni sprzęt będzie tu kluczowy. Wielka Brytania obiecała, że dostarczy w tym miesiącu setki pocisków przeciwokrętowych Brimstone oraz zapewni Ukrainie bieżące informacje wywiadowcze i możliwość namierzania. W wojnie morskiej, gdzie okręty nie mogą schować się za nierównościami terenu, ma to kluczowe znaczenie. Na przykład bitwa o Midway w czasie II wojny światowej prawie całkowicie obróciła się na korzyść Ameryki dzięki zdolnościom amerykańskiego wywiadu do kierowania mniejszymi liczebnie siłami morskimi.

Strategie Moskwy

Rosjanie będą musieli opracować nowe strategie. Może to obejmować wykorzystanie morza jako „strefy flankowania”, aby ominąć linie obrony Ukrainy na lądzie. Podobnie do odważnego ruchu generała Douglasa MacArthura w czasie lądowania w Inchon na Półwyspie Koreańskim w 1950 roku.

Inną możliwością byłaby blokada najważniejszego ukraińskiego portu w Odessie, aby odciąć ukraińską gospodarkę od światowych rynków. Po trzecie, Rosjanie prawdopodobnie będą próbowali prowadzić intensywny ostrzał ogniowy z morza w kierunku ukraińskich celów na lądzie – ostatnio na przykład pokazali zdolność do przeprowadzenia ataku na cele lądowe za pomocą pocisków wystrzelonych z okrętów podwodnych.

Działania Ukrainy i Zachodu

Aby temu przeciwdziałać, Ukraińcy mogą wziąć przykład ze swoich sił lądowych, które setkami niszczą rosyjskie czołgi i pojazdy opancerzone dzięki wykorzystaniu stosunkowo taniego sprzętu dostarczanego przez zachodnich sojuszników. Amerykańskie siły specjalne Navy SEALs dysponują szerokim zakresem zdolności do wyłączania żeglugi i część tych systemów powinna zostać udostępniona Ukraińcom.

Prezydent Joe Biden zaproponował wartą 33 mld dol. pomoc dla Ukrainy, która obejmuje także systemy obrony wybrzeża. Natomiast inni członkowie NATO, tacy jak Norwegia, posiadają bardzo dobre systemy tego rodzaju, które również mogliby zapewnić Ukrainie.

Warto rozważyć stworzenie systemu eskortowania ukraińskich (oraz innych) statków handlowych, które chcą wpłynąć do Odessy lub wydostać się z portu. Byłoby to podobne rozwiązanie do amerykańskiej operacji Ernest Will, w ramach której zapewniono eskortę statkom handlowym w Zatoce Perskiej w czasie wojny irańsko-irackiej w latach 80. XX wieku (brałem udział w tych operacjach jako oficer na amerykańskim krążowniku).

Zachód mógłby również przeprowadzać szkolenia z prowadzenia wojny przeciwokrętowej poza granicami kraju, być może w pobliskiej Konstancy w Rumunii (Rumuni zaczęli niedawno oferować rynek zbytu dla ukraińskich produktów za pośrednictwem tego portu).

Na samym końcu spektrum konfrontacji/ryzyka sojusznicy powinni rozważyć przeprowadzenie morskiej misji humanitarnej, aby móc ewakuować cywilów (lub nawet ukraińskie siły) ze zniszczonego Mariupola. Określenie tego mianem misji humanitarnej utrudniłoby Moskwie ataki na okręty biorące w niej udział, ale misja taka powinna być również odpowiednia uzbrojona i przygotowana do obrony przez atakiem.

Większość Morza Czarnego to głównie wody międzynarodowe. Okręty wojenne NATO mają swobodę manewrowania prawie wszędzie, gdziekolwiek zechcą, w tym na wodach terytorialnych Ukrainy i w ramach rozciągającej się na 200 mil wyłącznej strefy ekonomicznej Ukrainy. Oddawanie tych wód Rosji nie ma sensu. Zamiast tego należy je traktować jak kolejny front w ramach wojny na Ukrainie.