Siły ukraińskie w ciągu ostatniego tygodnia odbiły ponad 3 tys. km2 (obecnie ta liczba jest większa – przyp. red.) – to więcej, niż Rosja zdołała zająć w ciągu 6 miesięcy od rozpoczęcia inwazji w lutym 2022 roku. Ukraińskie flagi znów powiewają nad licznymi miastami i wsiami, zaś ukraińska ofensywa wypycha Rosjan zarówno na północnym wschodzie, jak i na południu. Porzucone rosyjskie czołgi i samochody wojskowe zaśmiecają drogi. Czy oznacza to, że znaleźliśmy się w kluczowym momencie wojny? Jakie kroki podejmie teraz Władimir Putin?

Reklama

Czy to punkt zwrotny w tej wojnie?

Na poziomie taktycznym sytuacja na polu walki jest ważna, ale nie decydująca. Podczas gdy Ukraińcy dość szybko utarli nosa Rosji, to Rosjanie mogą po prostu wycofać się na pozycje obronne, skonsolidować siły i bronić swoich zdobyczy w Donbasie oraz kluczowego mostu lądowego na Krym, który biegnie przez Mariupol. Wraz z przejściem Rosjan z ofensywy do defensywy ich pozycja wojskowa ulegnie wzmocnieniu – w języku wojskowym „obrona do ataku ma się jak trzy do jednego”.

W sensie operacyjnym ukraińskie postępy w regionie Charkowa są równie ważne, ale nie tworzą jeszcze prawdziwego punktu zwrotnego w tej wojnie. Ukraińcy zademonstrowali dwa kluczowe atrybuty w czasie obecnej ofensywy. Pierwszy to zdolność do prowadzenia operacji ofensywnych na wielobiegunowym zestawie osi, kontrolując istotne ruchy na północy, wschodzie i południu – to coś, czego Rosjanom nie udało się osiągnąć. Ponadto Ukraińcy pokazali, jak doskonale potrafią łączyć operacje oparte o różne rodzaje broni i sił – chodzi o koordynację oddziałów naziemnych, artylerii, czołgów i bliskiego wsparcia powietrznego. Znów przy tej okazji rzucają się oczy klęski Rosjan.

Pod względem strategicznym i psychologicznym ukraińskie sukcesy wywrą istotny wpływ na Ukrainę oraz jej sojuszników. Po pierwsze, pozwolą Kijowowi zakładać, że ostatecznie może wyprzeć Rosję z całego terytorium Ukrainy, łącznie z Krymem. Choć perspektywa osiągnięcia takiego celu jest daleka, to staje się on bardziej wiarygodny po sukcesie ukraińskiej kontrofensywy. Co więcej, sukces ten zachęci również Europę do utrzymywania sankcji wobec Rosji w obliczu potencjalnej recesji i kryzysu energetycznego w czasie nadchodzącej zimy. Z kolei w USA ukraiński sukces wzmocni twierdzenia administracji Joe Bidena, że obecna strategia zwalczania rosyjskiego zagrożenia jest skuteczna.

Możliwa reakcja Rosji

Ale już w Rosji sukces Ukraińców popchnie Putina w kierunku podjęcia bardziej dramatycznych w skutkach działań, a wszystkie z nich uczynią obecną niestabilną sytuację jeszcze bardziej niebezpieczną.

Rosyjski prezydent wciąż ma w ręku karty, którymi może zagrać. Zmusiwszy Ukraińców do wygaszenia reaktora jądrowego w Zaporożu (co zmniejszy poziom ukraińskiej energii elektrycznej o 20 proc.), Putin będzie kontynuował wykorzystanie tego strategicznego terenu do ataków przeciw Ukraińcom i do obrony Krymu. Możemy spodziewać się większej liczby ataków na infrastrukturę krytyczną (elektryczność, paliwo, woda, internet). Putin może również zwiększyć skalę działań rosyjskiego lotnictwa w zakresie prowadzenia nalotów dywanowych nad Ukrainą i demoralizować społeczeństwo – podobnie, jak robił to w Syrii, niszcząc tam kolejne miasta.

Rosyjski prezydent może zdecydować też o wykorzystaniu broni chemicznej (szczególnie, że może stworzyć fałszywą narrację i oskarżyć o to USA i Ukrainę). Dodatkowo mógłby wycofać się z porozumień ws. transportu zboża, tak ciężko wypracowanego pomiędzy Rosją, Ukrainą, Turcją i Międzynarodową Organizacją Morską w ramach ONZ.

Największym problemem Putina będą rekruci. Wiarygodne szacunki na temat rosyjskich strat mówią, że zarówno zabitych, jak i poważnie rannych, zostało ok. 80 tys. żołnierzy. W pewnym momencie, szczególnie gdy weźmie się pod uwagę doniesienia o słabnącym morale Rosjan na Ukrainie, Putin może być zmuszony do wprowadzenia poboru na większą skalę – ruch taki będzie bardzo niepopularny w Rosji, gdzie już dziś przestępstwem jest nazywanie konfliktu na Ukrainie „wojną”.

Rola Zachodu

Choć Ukraińcy powinni być dumni ze swoich umiejętności operacyjnych, determinacji i sprawności bojowej, to ich ostatni sukces – o ironio – zwiększa ryzyko rozszerzenia się wojny. Po ciemnej stronie spektrum działań Rosji nie można wykluczyć użycia taktycznej broni jądrowej – i choć jest to bardzo mało prawdopodobne, to taki scenariusz najpewniej doprowadziłby do włączenia się NATO w konflikt i stworzenia strefy zakazu lotów nad Ukrainą.

Naszym zadaniem na Zachodzie jest wyposażyć Ukraińców w odpowiednią broń, dzięki czemu będą mogli osiągać najlepsze efekty na polu walki i uzyskać najsilniejszą pozycję przy negocjacyjnym stole – a od tego dzieli nas prawdopodobnie jeszcze wiele miesięcy. Niemniej ryzyko poszerzenia konfliktu rośnie i widać wyraźnie, że czeka nas niebezpieczna jesień.

Autor: James Stavridis