Ukraina zmieni prawo wyborcze? Wybory prezydenckie jeszcze bardziej przesuną.

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
31 marca 2025, 12:17
wołodymyr zełenski ukraina
ShutterStock
Kadencja Wołodymyra Zełenskiego oficjalnie zakończyła się 20 maja 2024 roku. Od tamtej pory rządzi krajem bez nowego mandatu społecznego, powołując się na trwający stan wojenny. Tymczasem coraz głośniej słychać międzynarodowe głosy domagające się przeprowadzenia wyborów – nawet z zupełnie przeciwnych stron politycznej barykady. W tle szykowana jest zmiana prawa wyborczego Ukrainy.

Kadencja się skończyła, wybory w zawieszeniu

Przywódca Ukrainy Zełenski formalnie utracił mandat prezydenta już w maju zeszłego roku. Zgodnie z ukraińską konstytucją, jego pięcioletnia kadencja zakończyła się 20 maja 2024 r. Jednak z powodu trwającego stanu wojennego wybory nie zostały ogłoszone. Przy tym decyzja o przedłużeniu tego stanu ma zapaść w maju. Władze w Kijowie podkreślają, że w obecnych warunkach nie da się przeprowadzić kampanii i głosowania w sposób bezpieczny i demokratyczny.

Trump i Putin chcą wyborów? Niezwykła zgodność

Tymczasem, zarówno Donald Trump, jak i Władimir Putin naciskają na Ukrainę, by przeprowadziła wybory jak najszybciej. Dla Trumpa, temat "demokracji w praktyce" na Ukrainie był nawet częścią zwycięskiej kampanii prezydenckiej. Putin z kolei wykorzystuje brak wyborów jako argument przeciwko legalności obecnych władz w Kijowie i prowadzenia z nią bezpośrednich rozmów. Choć z zupełnie innych powodów – obaj politycy wywierają presję na Zełenskiego, by przestał odkładać decyzję o głosowaniu. W szczególności temat zyskuje na wadze w związku z trwającymi rozmowami pokojowymi z udziałem USA.

Nowe przepisy mają dać Zełenskiemu więcej czasu

Jak informuje „Ukraińska Pravda” w Kijowie trwają prace nad zmianą prawa wyborczego, które pozwoliłoby jeszcze bardziej przesunąć wybory po zakończeniu stanu wojennego. Obecne przepisy mówią, że w ciągu miesiąca po zakończeniu stanu wojennego CKW ma ogłosić wybory parlamentarne, w terminie 60 dni. Jeśli chodzi o prezydenckie – decyzję o ich ogłoszeniu podejmuje Rada Najwyższa Ukrainy, a proces trwa 90 dni. Szef Centralnej Komisji Wyborczej Ukrainy Oleg Didenko, twierdzi jednak, że to zdecydowanie za mało. Jak twierdzi organizacja wyborów po wojnie to nie tylko wyzwanie logistyczne, ale też ogromny problem polityczny. Kluczową przeszkodą jest zaktualizowanie rejestru wyborców – wiele osób opuściło swoje domy, niektórzy są za granicą, a okupowane i zniszczone miasta nadal formalnie figurują w systemie.

Parlament Ukrainy
Parlament Ukrainy/blurAZ

„Potrzebujemy specjalnej ustawy, która określi zasady poszczególnych etapów powojennych wyborów” – tłumaczył. Malejące poparcie dla Zełenskiego, trudna sytuacja na froncie i coraz głośniejsze głosy krytyki – zarówno w kraju, jak i za granicą – sprawiają, że temat wyborów staje się coraz bardziej palący. Władze w Kijowie mają coraz mniej czasu i przestrzeni na manewry. Jak twierdzą przeciwnicy Zełenskiego, proponowana zmiana w prawie wyborczym może pomóc ten czas zyskać, nawet po tym jak zakończy się stan wojenny w Ukrainie.

Sławomir Biliński

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Tematy: Ukrainarada
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj